• 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Wiersze
#76

Nie wierz, nie ufaj sobie
młody marzycielu
Jak jadu lękaj się natchnienia
To chorej duszy twojej miotanie się bez celu
To myśl w niewoli urojenia

To jakiś fragment wiersza Michaiła Lermontowa,
Moje motto młodzieńcze haha
A tak, to lubiłam kiedyś Rainera Maria Rilke i Dylana Thomasa.
Odpowiedz

#77

wczoraj w tvp1 był krótki dokument o Annie Langfus - przyznam, że zaciekawiło mnie to. Oglądał ktoś? Zarzuci ktoś jakimś linkiem? GooglePL za dużo nie pokazały.
Odpowiedz
#78

Widzę cię…
Widzę cię oczami duszy

Jedzenie straciło smak,
Kolory wyblakły
A rzeczy które dawniej były ważne,
Teraz już takie nie są.


Czasami tylko tego pragnę,
Tego szukam…
...............................
Wiem że Mu żal tego świata...
Niewarto go już naprawiać, ale szkoda zniszczyć, więc twój Stwórca nie robi nic...
...............................
Odpowiedz
#79

BAAAAAAHAHAHHAHAHA
gość o ksywie "Satan" piszący wiersze. I to o jedzeniu.

Jesteś tak mroczny jak smoła, którą kiedyś po ciężkim chlaniu mój brat wysrał rano, uniemożliwiając komukolwiek posiadającemu zmysł powonienia i żołądek korzystanie z kibla przez dwie godziny.
Odpowiedz
#80

Hahahahahha,rzadko się śmieje do monitora ale tym razem mi sie uadło.
Odpowiedz
#81

Satan napisał(a):Czasami tylko tego pragnę,
Tego szukam…

to plagiat hehe
a nie kurwa, to chyba jakieś 3 cytaty są chyba, tak?
Odpowiedz
#82

Władysław Broniewski - Nocny Gość

Dlaczego pukasz do okien
nocą, gdy zasnąć nie mogę?
Dlaczego ciężkim, powolnym krokiem
budzisz skrzypiącą podłogę?
A potem stajesz koło mnie,
a potem siadasz przy mnie -
oczy masz białe, ślepe i ogromne,
ręce masz zimne.
Pokazujesz mi plamę wilgotną,
ten ciemny ślad na koszuli,
i każesz mi ręką dotknąć,
i każesz do ust przytulić...
I znowu, i znowu, i znowu
stąpasz przez puste mieszkanie,
szalone, czerwone słowa
krwią wypisujesz na ścianie.
Ach, w oczach mi coraz ciemniej,
ach, coraz boleśniej w piersi -
odejdź, odejdź ode mnie,
nie pisz na ścianie tych wierszy!
Ja je znam, ja je dobrze pamiętam,
jak dziecię umarłe, pieszczę
wiersze okrutne, wiersze przeklęte,
słowa trumienne, złowieszcze.
Nie umiałeś ich zgubić, zapomnieć,
poszukać jaśniejszych, milszych -
a teraz nocą przychodzisz do mnie
i patrzysz na mnie, i milczysz...
A kiedy odejdziesz nad ranem,
oczy bezsenne będą bardzo boleć,
wtedy zobaczę zdjęty sznur od firanek
i otwartą brzytwę na stole.



Pierw był poetą lub pijakiem, dopiero poźniej komunistą.
Odpowiedz
#83

Akurat Jesienin był moim zdaniem postacią cudowną, świetnie obrazujacą rosyjską duszę. A z tym komunizmem - cóż, przejechał się jak cała masa innych biednych kochanych głupców jak chociazby Wat czy Jasiński albo cała masa innych, sam z resztą tęsknił do caratu pod koniec życia.
Kaczmarski mu nawet epitafium poświęcił.

No chyba że mówiłeś o autorze, nie adresacie wiersza...
Ten kto gwiazdę w locie schwyta
Sprawi dziecko mandragorze
Wie skąd diabeł wziął kopyta
Albo czemu gasną zorze
Umie słuchac syren śpiewu
Strzec się zawistników gniewu
Ten jedyny
Zna krainy
Gdzie nie znajdzie fałsz gościny
Odpowiedz
#84

o autorze. pisałem ogólnie, bo nie podejrzewałem nikogo o odpowiedź.
Odpowiedz
#85

A, wybacz. Ogólnie Broniewski "adresował" ten wiersz do Sergiusza Jesienina, świetnego i tragicznego poety rosyjskiego. A sam Broniewski, cóż bardzo pozytywnie, choć bez zachwytu.
Ten kto gwiazdę w locie schwyta
Sprawi dziecko mandragorze
Wie skąd diabeł wziął kopyta
Albo czemu gasną zorze
Umie słuchac syren śpiewu
Strzec się zawistników gniewu
Ten jedyny
Zna krainy
Gdzie nie znajdzie fałsz gościny
Odpowiedz
#86

Można wrzucić coś swojego? Hm. Wrzucę. Sporo tego mam, wybrałem trzy. Lubię Bursę, co łatwo da się zauważyć.

Jak umierają rzeczy

Wbił w łeb czasu zardzewiałe brony
Setką igiełek zrondował głowę
I rękę przyozdobił wenflonem
Wołając gdzieś w górę jestem gotowy

Zegar krzycząc spadł z półki na ziemię
Krzywiąc wskazówki w grymasie
Dogorywał spływając smarem
Zrzucił z swych sekund mijania brzemię

----------------------------------

Śpię - nie widzisz?

Dopierocowstanna kawa ziarni się brązem w kubku
głośny skurcz przełyku spowodowany pośniadaniem
a ze starego gramofonu skapuje połamana muzyka

Nigdy nie wiadomo kto zapuka do drzwi

Kolejny niespodziewano-niechiany gość rzucił knykciami
ziarno grochu w tekturowe obicie warującej udomowionej furtki

I po co znów mnie budzisz

Wypalam nerwowego papierosa niszcząc pudełko z ruską czcionką
a okno straszy zaspaną smugą nieotrzeźwiałe spojrzenie
Odejdź


Odwracam się na drugi bok wypinając nagie pośladki
w stronę zapukanych drzwi i całego świata
Śpię
Nie widzisz?

----------------------------------

Gdy kur zapieje

Zburzyło coś sen i wyrwało z łóżka wyjąc
Jak sześćset sześćdziesiąt sześć piotrowych kurów

W tle

Gdzieś na podwróku szczekanie kundla
Którego podły los znów nie dał mu spać

Powróciwszy

Skupiajac ponownie rozproszoną uwagę
W soczewce nerwów w wegłowiu

Namiętnie memląc nieświeże słowa
Puszczam rybi dymek z niemych ust

O

Zrobiłem pokazując język sąsiadowi w oknie
Wyjmując z szafy sznur wijący się z pasją

O

Zaplotłem i odstawiłem stół
Nie zważywszy na rym stanąłem na krześle

Nadąłem mocno głowę by urosła jak balon
Grzecznie przygładziłem zmierzwione włosy

Kątem oka widzę podskakującą ciekawość sąsiada
Na jego poplamionej wczorajszym alkoholem twarzy

a tu

O

Zawisł piękny szafranowy żyrandol

Skupiając się na wyciągnięciu telefonu
Dzwonię i odpowiadam na uprzednie pytanie

TO JA - JUŻ JESTEM NIEŚMIERTELNY

Odłożyłem słuchawkę znów kopiąc zbędny rym
Owijając wszystko w banał poszedłem spać dalej
Odpowiedz
#87

Bez zbędnej ironii, bez złośliwości: dla mnie nuda kompletna. I męczące też.
[Obrazek: cheshirecatcopyef2.jpg]
Odpowiedz
#88

nie wiem, nie znam sie
Odpowiedz
#89

Pisanie wierszy jest takie męskie.
m a s t e r s o f m e t a l, a g e n t s o f s t e e l !
Odpowiedz
#90

Władysław Broniewski - Bar "Pod Zdechłym Psem"


Zanim się serce rozełka
-czemu? -a bo ja wiem?-
warto zajrzeć do szkiełka
w barze "Pod Zdechłym Psem".


Hulał po mieście listopad,
dmuchał w ulice jak w flet,
w drzwiach otwartych mnie dopadł,
razem do baru wszedł.


"Siadaj, poborco liści,
siewco zgryzot wieczornych!
Czemuś drzew nie oczyścił?
Kiepski z ciebie komornik.

Lepiej by z trzecim kompanem...
Zresztą - można i bez..."
Ledwiem to rzekł, już stanął
trzeci mój kompan: bies.

"Czym to ja się spodziewał
pić z takimi jak wy?
Pierwszy będzie mi śpiewał,
drugi będzie mi wył.

Cyk! kompania! Na zdrowie!
Pijmy głębokim szkłem.
Ja wam dzisiaj o sobie opowiem
w barze "Pod Zdechłym Psem"..."

I poniosło, poniosło, poniosło
na całego, na umór, na ostro.
I listopad pijany, i bies,
a mnie gardło się ściska od łez.

I poniosło, poniosło, poniosło,
w sali uda o uda trze fokstrot,
wkoło chleją, całują się, wrzeszczą,
nieprzytomnie, głupawo, złowieszczo,

przetaczają się falą pijaną,
i tak - do białego dnia...
Milcząc pijemy pod ścianą
diabeł, listopad i ja.

"Diable, bierz moją duszę,
jeśli jej jesteś rad,
ale przeżyć raz muszę
moje czterdzieści lat.

Daj w nowym życiu, diable,
miłość i śmierć, jak w tem,
wiatr burzliwy na żagle,
myśl - poza dobrem i złem.

Znów będę bił się i kochał,
bujnie, wspaniale żył.
Radość, a nie alkohol,
wlej mi, diable, do żył..."

Diabeł był w meloniku,
przekrzywił go: "Żyłeś dość,
to dlatego przy twoim stoliku
siedzimy: rozpacz i złość.

Głupioś życie roztrwonił.
Życie - to jeden haust.
Słyszysz, jak kosą dzwoni
stara znajoma, Herr Faust?

Na diabła mi dusza poety
- tak diabeł ze mnie drwi -
w wiersześ wylał, niestety,
resztki człowieczej krwi..."

Zniknęli czort z listopadem,
rozwiali się - gdzie?- bo ja wiem?
a ja na podłogę padam
w barze "Pod Zdechłym Psem".
Szumi alkohol i wieczność...
Mruczą: "Zalał się gość..."
A ja: "Zgódźcie na Drogę Mleczną
taksówkę... Ja już mam dość..."



lewak i alkoholik, prawdziwy mężczyzna. Surprised
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: / Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
Ostatni post przez Corpseone
04-10-2007, 08:19 PM
Ostatni post przez Vendetta
07-01-2005, 12:05 PM



Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości