Blood napisał(a):Zalozmy, ze ktos mial taki zyciowy kryzys i zwrocil sie o pomoc do Boga wlasnie w wyniku bezsilnosci. Udalo mu sie przezwyciezyc ten kryzys. I co dalej??? Ja dopuszczam w takiej sytuacji dwie opcje. Osoba niewierza dalej pozostanie niewierzaca, albo dojdzie do wniosku, ze 'Moze rzeczywsice to On mi pomogl' i wlasnie wtedy sie nawroci...
Alez moja droga,wracamy do punktu wyjścia.Spójrz,co dzieje się po zestawieniu mojej tezy z twoim pseudo - kontrargumentem:
Powiedziałem ,iż:
Cytat:osoba niewierząca ,która w obliczu zyciowego kryzysu(byc moze nawet czując juz na sobie oddech śmierci) ,,odnajduje" Boga,robi to tylko i wyłącznie z bezsilności/w wyniku słabego charakteru,
Myśl ta ma wydzwiek pejoratywny.Wytyka tak postępującym ludziom ułomności w ich charakterze oraz słabą wolę.Skoro nawrócili się ,,ze strachu" czy też a 'la Pascal ,,na wszelki wypadek",to myślisz ,ze po przezwyciężeniu problemów dalej bedą podążać drogą przykładnych chrześcijan? Słąby charakter,wrodzone lenistwo,ambiwalencja(czyli w sumie jeden chuy) będą im to skutecznie uniemożliwiać.Mimo to,umysł ludzki jest zbyt złożonym przedmiotem by nie było w tym przypadku miejsca dla wyjątków,osób ,które na skutek odczucia realnej wdzięczności dla sił wyższych, zostają wierzącymi.Będzie to jednka niewielki odsetek.A więc,suma sumarum ,z moich wypowiedzi wyziera następujący stan rzeczy:
Ludzie niewierzący ,którzy nie mieli przykrości zmierzenia się w swym życiu z sytuacją ekstremalną albo umrą jako ateiści albo nagle dokona się w nich przemiana duchowa(np. na skutek wewnętrznego rozwoju).Ludzie niewierzący zmuszeni stawić czoła ogromnym problemom : a) po uporaniu sie z nimi wytrwaja w wierze ,,na moment" lub(w 10% przypadków) do końca swej ziemskiej egzystencji
b)po niepowodzeniu NA PEWNO utwierdzą się w swej niewierze.
Twój przypadek:
Blood napisał(a):Zalozmy, ze ktos mial taki zyciowy kryzys i zwrocil sie o pomoc do Boga wlasnie w wyniku bezsilnosci.
Ok,zaczynamy tak samo - ateista w obliczu nadciągającej klęski postanawia liczyć na boską interwencję.Lecimy dalej:
Blood napisał(a):Udalo mu sie przezwyciezyc ten kryzys.
Szkoda ,że tak jak ja nie rozpatrzyłas sytuacji paradoksalnej no ale:
Blood napisał(a):I co dalej??? Ja dopuszczam w takiej sytuacji dwie opcje. Osoba niewierza dalej pozostanie niewierzaca, albo dojdzie do wniosku, ze 'Moze rzeczywsice to On mi pomogl' i wlasnie wtedy sie nawroci...
Czyli jesteśmy ,,w domu"! Z twojej wypowiedzi wynikaja takie same wnioski co z mojego posta(którego chciałaś skontrować!) - osoba niewierząca po sukcesie: a) nawróci sie na stałe b) pozostanie ,,sobą".Wychodzi to samo co u mnie,ja tylk orozpatrzyłem to zagadnienie trochę szerzej.To tyle.Na przyszłośc analizuj postawione tezy,którym chciałabyś zaprzeczyć.Tu zaprzeczenie bylo niemozliwe gdyz skutki jak widac sa identyczne...