03-21-2005, 02:09 PM
To już kwestia gustu słuchacza. Naturalną sprawą w historii zespołów jest ewolucja, ewoluowanie ich stylu gry i poglądu na tworzoną muzykę. Przynajmniej dla mnie jest to sprawa naturalna i uważam, że wcale nie jest tak, że im dłużej jakiś zespół działa, tym jest gorszy. Jako przykład w moim przypadku mogę podać tu Anathemę. Początkiem działalności (płyta "Serenades" i parę EP-ek) wcale mnie nie poruszają i nie bardzo do mnie trafiają, a płyty późniejsze są moim zdaniem po prostu piękne i tak samo jak "Eternity" czy "Alternative 4" uwielbiam "A Fine Day To Exit" i "A Natural Disaster".
Zauważyłem, że wielu sluchaczy jest konserwatystami i nienawidzą zmian, często chcieliby, by zespół wiecznie grał tak jak na początku działalności kiedy wg nich grał najlepiej.
Tak jak już tu parę osób napisało, nie można generalizować, bo sprawę można rozpatrywać jedynie na konkretnych przykładach zespołów.
ReTuRn - Twój przykład bardzo mi się podoba, Pink Floyd w każdym momencie grali świetnie i do nich nikt pretensji mieć nie może - zawsze trzymali poziom (choć są różne kłótnie między zwolennikami epoki Watersa a epoki Gilmoura).
Zauważyłem, że wielu sluchaczy jest konserwatystami i nienawidzą zmian, często chcieliby, by zespół wiecznie grał tak jak na początku działalności kiedy wg nich grał najlepiej.
Tak jak już tu parę osób napisało, nie można generalizować, bo sprawę można rozpatrywać jedynie na konkretnych przykładach zespołów.
ReTuRn - Twój przykład bardzo mi się podoba, Pink Floyd w każdym momencie grali świetnie i do nich nikt pretensji mieć nie może - zawsze trzymali poziom (choć są różne kłótnie między zwolennikami epoki Watersa a epoki Gilmoura).

