Tomash napisał(a):Rumian napisał(a):gdyby nie to to polska nie bylaby do kurwy nedzy zacofana przez pol wieku komuny ale mielibysmy taki stopien rozwoju jak niemcy czy francja 
Niestety nie całkiem. Polska w trakcie 20 lecia międzywojennego nie podniosła się jeszcze całkiem po rozbiorach, a były wtedy problemy ze wszystkim, np. w każdym zaborze były inne tory kolejowe, z takich najbanalniejszych spraw. A sytuacja polityczna przed wojną też nie była najciekawsza - w ciągu 7 lat było bodajże 13 rządów!(w porównaniu z tym dzisiaj mamy super porządek i świetnych polityków). Więc Polska i tak byłaby zacofana, choć może nie aż tyle...
Problem koleji rozwiązano zaraz na początku. I rozbudowywano je w takim tempie ze pod koniec dwudziestolecia polskie koleje panstwowe byly wzorem punktualnosci. Na poczatku rzeczywiscie wystapilo wiele problemow zwiazanych ze 123 letnim rozbiciem i stratami z I wojny swiatowej i dlatego tez Polska przez wiekszosc dwudziestolecia nie mogla rozwijac sie jako panstwo calosciowo, bo wszystkie srodki szly na scalanie kraju. Ale to udalo sie bardzo szybko i dobrze. Juz na poczatku 1935 moglismy zaczac myslec o rozwoju gospodarczym jako kraj a nie jako trzy inne prowincje, czego sztandarowym dowodem jest COP.
I co do politykow, to modle sie abysmy mieli kogos takiego jak Witos, Korfanty, Kwiatkowski, Starzynski, Daszynski, nawet Dmowski (z ktorego ideologia sie wybitnie nie zgadzam). Tych ludzi laczylo to ze byli mezami stanu z prawdziwego zdarzenia. Pomimo zmieniania sie rzadow jak w kalejdoskopie (przykladowo ostatni rzad Witosa przetrwal bodajze tydzien), reformy i dobudowa szly dalej do przodu, nie zmienial sie cel, tylko sposoby jego realizacji. Zreszta czeste zmiany rzadow sa charakterystyczne dla mlodych demokracji, spojrzmy chociaz na Polske 1. polowy lat 90': premierzy: Mazowiecki, Suchocka, Bielecki, Olszewski, Pawlak, Pawlak, Oleksy, Wolłodia Cimoszewicz, to chyba w ciagu pierwszych 7 lat tylu bylo.