06-28-2006, 11:37 AM
Łooo, Fight Club! Jeden z najbardziej ryjących łeb filmów jakie zdarzyło mi sie oglądać. Końcówka faktycznie jest niszcząca, ale film pełen jest niesamowitych scen,chociażby ta kiedy głóny bohater sam sobie wpierdol spuszcza w biurze szefa. A gadka Tylera Durdena o rysunkach z procedurami ratunkowymi w samolocie to po prostu mistrzostwo (jedyna scena mogąca z tym konkurować to monolog o superbohaterach z Kill Bill).
No i trzeba przyznać, że obok roli w Siedem, jest to jedna z najlepszych klreacji Brada Pitta.
No i trzeba przyznać, że obok roli w Siedem, jest to jedna z najlepszych klreacji Brada Pitta.
"Marysia mała pierdolca miała, pierdolca jasnego jak śnieg.
Gdziekolwiek biegła Marysia mała, pierdolec rozsadzał jej łeb..."
Gdziekolwiek biegła Marysia mała, pierdolec rozsadzał jej łeb..."


