06-25-2006, 02:31 PM
No i po koncercie... W tym miejscu chciałabym podzielić się z Wami moimi odczuciami. Świetny koncert, mnóstwo ludzi, fenomenalna atmosfera. Ale po kolei ;D Do Katowic przyjechałam z koleżanką. Na miejscu byłyśmy o 16:10. Zostało sporo czasu do koncertu, więc spotkałyśmy się ze znajomymi koleżanki z forum Systema. Z godzinkę posiedzieliśmy pod fontanną, trochę porozmawialiśmy i ruszyliśmy na dworzec, aby zostawić plecaki w przechowalniach bagażu. W drodze na dworzec spotkaliśmy sporo osób czekających na koncert Toola czy to w ogródkach piwnych czy w KFC i McDonalds. Przyjechali fani z całego kraju. To tak jakby przez kilka godzin Katowice stały się stolicą Polski ;D Zjawili się też fani Toola z zagranicy. Niestety nie udało nam się zostawić rzeczy na dworcu, więc zdecydowaliśmy, że plecaki zostawimy w Spodku. Już mieliśmy ruszać, ale okazało się, że otwarcie bram nastąpi dopiero o godzinie 19. Powłóczyliśmy się trochę po mieście i o 19 byliśmy w Spodku. Ale chyba ktoś nas zwałował, bo gdy weszliśmy na płytę ujrzeliśmy prawie pełne sektory, a i na płycie było sporo osób. Stąd też nie zdążyliśmy zająć świetnych miejsc (tzn. w głębi naprzeciwko sceny) ale nieco z boku pod barierkami, naprzeciwko głośników ;D Na szczęście udało nam się trochę przepchać i do końca koncertu mieliśmy fajne miejsca z dobrą widocznością na scenę (niesety nie widzieliśmy perkusisty, ale za to mieliśmy idealny widok na Adama i Maynarda ;D ) No i zaczęło się. Zgasły światła, z głośników zaczęły się wydobywać dźwięki "Lost Keys", które przerodziły się w "Rosetta Stoned". Muzyka w połączeniu z wizualizacjami oraz z grą świateł i dymem zrobiły na mnie duże wrażenie. Także teledyski, a zwłaszcza klip do wręcz perfekcyjnie zagranego "Schism" wypadł znakomicie. Obok tego utworu największe wrażenie wywarły na mnie "Aenema" (właśnie przy tym utworze publika bawiła się najlepiej ;D) "Sober" oraz "Vicarious". Warto zaznaczyć że w trakcie koncertu ochrona polewała publiczność wodą (chyba za pomocą zraszaczy) Dzięki temu mogliśmy się trochę odświeżyć i nabrać sił na dlaszą część widowiska (bo wczorajszy koncert Toola z pewnością można tak określić) I to o czym pisał Kamael - moment w którym muzycy usiedli na podeście i patrzyli na bawiącą się publikę. Widać, że byli bardzo zadowoleni. Ten gest dwukrotnie zwiększył nasz, i tak już ogromny entuzjazm ;D Co do Maynarda - doszłyśmy do wniosku z koleżanką, że miał fryzurę ala'Kazik tylko trochę "dłuższą". Zdziwiła nas także nieco jego stylizacja w ubiorze na Dziki Zachód. No i ten taniec z kapeluszem ;D Ale zaśpiewał rewelacyjnie. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się że zaśpiewa tak czysto, a na dodatek z takim wyczuciem. Brawo. Reszta muzyków także spisała się na medal, a zwłaszcza Adam - dane mi było obserwować jego grę przez cały koncert. Ten facet jest naprawdę niesamowity. Podsumowując: wczorajszy koncert jak najbardziej udany, świetnie dobrana setlista, dobre nagłośnienie (choć jak zauważył Kamael, panowie technicy nieco przesadzili) fenomenalne wizualizacje, które w połączeniu z muzyką Toola wytworzyły niepowtarzalny klimat. No i żywo reagująca publika która (poza wyjątkami) potrafiła się super bawić bez rozbijania się pod sceną. Jedyny minus koncertu to fakt, że trwał zaledwie 90 minut i nie było bisa. Gdyby nie to, byłabym w pełni usatysfakcjonowana a tak pozostał niedosyt.
BTW: http://muzyka.onet.pl/10173,35410,0,1,galerie.html
BTW: http://muzyka.onet.pl/10173,35410,0,1,galerie.html
by the grace of god almighty
and the pressures of the marketplace
the human race has civilized itself
it's a miracle
roger waters
and the pressures of the marketplace
the human race has civilized itself
it's a miracle
roger waters

