06-18-2006, 12:06 PM
![[Obrazek: B00006FSST.01.LZZZZZZZ.jpg]](http://images.amazon.com/images/P/B00006FSST.01.LZZZZZZZ.jpg)
Agalloch - moje ostatnie odkrycie. Arcyciekawa muza, w której z jednej strony pobrzmiewa black (lesny klimat starego Bathorego), folk-metal, w zwolnieniach troszkę Opeth a nawet Porcupine Tree i Pink Floyd oraz nieco dooma/gothica spod znaku Anathemy, My Dying Bride czy Theatre Of Tragedy. Częśc wokali jest szeptanych tajemniczym dobiegającym jakby z lesnych otchłani wokalem (muzycy są z USA ze stanu Oregon - pomijając znajdujące się tam Seattle chyba najbardziej leśnego stanu USA), część zalatuje Wilsonem czy łagodniejszym Akerfeldtem.
Muzyka jest bardzo obrazowa, wręcz krajobrazowa, bardzo odpowiadajaca okładce płytki. Pomimo skojarzeń z wymienionymi przeze mnie wyżej bandami Agalloch prezentuje się bardzo oryginalnie tworząc swój własny pełen muzycznej magii świat. Z instrumentów mamy tu i puzon i klawisze i wiolonczelę. Dawno nie spotkalem tak przejmującej (dosłownie) muzyki.
Próbka jednego kawałka jest tutaj (w okienku flash-mp3): http://www.progarchives.com/Progressive_...nd_id=1933
Oficjalna strona: http://www.agalloch.org/
Polecam zarówno milośnikom prog-metalu jak i poszukiwaczom krajobrazowego klimatu zarówno spod znaku doom jak i klasycznego prog-rocka w stylu Floydów czy Jeżozwierzy.

