05-27-2006, 04:03 PM
Mal, teraz zacząłem słuchać dopiero po raz trzeci (cholerny, psujący się discman nie chce mi czytać tej płyty), trudno mi cokolwiek więcej napisać, bo kilku kawałków narazie jeszcze nie rozgryzłem. Poziom "Lateralusa" to nie jest, takie mam wrażenie - chyba trochę brakuje spójności (o tym pisał przede mną buubi), poza tym myślę, że jeśli ktoś do Tool'a nigdy się nie przekonał, to po tę płytę tymbardziej sięgać nie powinien - typowe jak na nich długie kawałki, dłuższe budowanie napięcia i "stękanie" Maynarda ; ). Dlatego też nie dziwi mnie mocna krytyka ze strony kilku serwisów, czy użytkowników niektórych for internetowych.
Więcej oczywiście napiszę później - nie lubię wydawać opinii po kilku przesłuchaniach, bo często pierwsze wrażenie szybko ulega zmianie, teraz dodam tyle - brakowało mi tych połamanych rytmów.
Edit:
Czy ktoś może wie o co chodzi z trackiem numer 6? Próbuję zrozumieć jaki ma on sens i jakoś nie jestem w stanie. Zupełnie mi tutaj nie pasuje.
Więcej oczywiście napiszę później - nie lubię wydawać opinii po kilku przesłuchaniach, bo często pierwsze wrażenie szybko ulega zmianie, teraz dodam tyle - brakowało mi tych połamanych rytmów.
Edit:
Czy ktoś może wie o co chodzi z trackiem numer 6? Próbuję zrozumieć jaki ma on sens i jakoś nie jestem w stanie. Zupełnie mi tutaj nie pasuje.

