05-27-2006, 09:15 AM
Yhym oldschoolowy rap. Właśnie tego mi ostatnio brakowało. Popowe dźwięki i śpiewanie jak chór kastratów takich "rapowych masterów made in USA" jak snoop dogg, 50 cent, eminem czy innych duperszmitów podchodziło mi pod prosty r'n'b a ludzie i tak mylili to z rapem. Fort Minor miło się słucha. Przede wszystkim dlatego, że trzyma się konwencji czystego rapu ( no może poza tymi partiami śpiewanymi ). Można mieć pewne wątpliwości co do głosu Shinody. Troche trąci przesadnym zaangażowaniem, ale i tak należą mu się gratsy za miły powrót do korzeni tak skomercjalizowanego dziś gatunku muzyki. Ah jeszcze teledyski. Amerykańscy "raperzy" pokazują tylko jakieś dyskoteki, szpanerskie fury i błyszczące jakimś tłuszczem dupy. U Majka te teledyski nie epatują szpanerstwem czy afiszowaniem się swoją "czarnością", są całkiem przyjemne. Ogólnie rzecz biorąc projekt się udał

