05-22-2006, 09:35 PM
Mówcie co chcecice, ale ja zawsze lubiłem Lordiego za debiut (kolejny i ostatni album są już bardzo średnie), a człowiek czasem ma chwilę słabości i chętkę na to aby posłuchać coś lekkiego, przyjemnego, przebojowego oraz jarmarcznego a przy tym zamkniętego w ramach ulubionego gatunku.
PS. Jakby nie patrzeć ReTuRn ma troszkę racji.
PS. Jakby nie patrzeć ReTuRn ma troszkę racji.

