05-05-2006, 06:27 PM
Yogurth: Nie no - nie przesadzajmy. Po pierwszym przesłuchaniu miałem podobne wrażenie do Ciebie, ale przy drugim i trzecim mi przeszło na plus i to duży. Niszczącego geniuszu w albumie może nie ma okrutnego, ale po kilku przesłuchaniach stwierdzam iz conajmniej połowa utworów jest zajebista. Zwłaszcza te szybsze numery, gdyż wolniejsze sa niestety nieco przydługie - zbyt długo budują klimat przez co wpadają w lekką monotonię. Póki co te żwawsze kawałki takie jak Vicarious, Jambi, The Pot i Right In Two miażdżą na poziomie Lateralusa a "dziwaki" w stylu Lipan Conjuring czy Lost Keys też robią arcyciekawy nastroj. Do wolniejszej i transowej reszty będę się starał przekonać.

