05-02-2006, 11:03 AM
Nom. W każdym razie ja lubiłem najbardziej Seana Connery. To jest tru twardziel, nie jakis tam pedalski Moore (chyba w rzeczywistosci jest gejem, jak połowa angoli). Nie kazdy wie, ze Sean w przeciwienstwie do reszty Bondów jest Szkotem
Obok Connery stawiałem jeszcze Timoty Daltona. Zagrał w dwóch bondach i też był całkiem spoko.
Jeśli chodzi o Brosnana to tylko "Goldeneye" był wporzo. No jeszcze dwie scenki z "Jutro nie umiera nigdy": w której jeździł krosem i na palmtopie sterował beemką
To było całkiem niezłe.
Ktoś powyżej powiedział, iż "Świat to za mało" przekombinowany jest. Zgodze się, bo qrna brał wzorce przebajorwania rodem z Matrixa. Bond poszedł już w kierunku Science Fiction. A ten kolo z elektryczną ręką to tru Power Ranger
Obok Connery stawiałem jeszcze Timoty Daltona. Zagrał w dwóch bondach i też był całkiem spoko.
Jeśli chodzi o Brosnana to tylko "Goldeneye" był wporzo. No jeszcze dwie scenki z "Jutro nie umiera nigdy": w której jeździł krosem i na palmtopie sterował beemką
To było całkiem niezłe.Ktoś powyżej powiedział, iż "Świat to za mało" przekombinowany jest. Zgodze się, bo qrna brał wzorce przebajorwania rodem z Matrixa. Bond poszedł już w kierunku Science Fiction. A ten kolo z elektryczną ręką to tru Power Ranger


