05-02-2006, 08:44 AM
nigdy bonda nie lubiłem. Kilka razy starałem sie obejrzeć tego więcej niz 20 minut, ale nie wyrabiałem. Odnosze wrażenie że kolo który pisał pierwsze scenary spełniał w ten sposób swoje chłopieńcze marzenia
[inwizobol mołd]Jam jest siewcą uśmiechów, a mordy smutne mem gruntem ornym, na którem krzak bananowca owocem nie skąpi[/inwizobol mołd]

