04-17-2006, 09:39 PM
buubi napisał(a):PS. Naprawdę zachęcam wszystkich floydowców do posłuchania (starszych z lat 70-tych) płyt zespołu Eloy. Nazywani byli "niemieckimi Floydami" i do dziś ludzie z wielu krajów wracają do ich muzyki równie chętnie co do PF. Oczywiście spiewają po angielskuJa aktualnie delektuję się przez cale Święta plytką z 1977 roku "Ocean" muzycznie zblizona do Animals, zaś klimatem jak i tematyką do Tales From Topographic Oceans Yesów. Ostrzegam: mnie wciągnęło
Swoiste połączenie Floydów z Yesami? To musi być COŚ. Jeśli tylko zdobędę fundusze, sięgnę po wspomniany "Ocean" (słyszałam fragmenty - całość zapowiada się bardzo obiecująco ;D) Co do "Ummagummy" i "AHM"... Początkowo także miałam trudności z przebiciem się przez te albumy, ale teraz z przyjemnością do nich wracam, chociaż częściej do "Atom Heart Mother". Uważam, że muzycznie to album bardziej przystępny niż "Ummagumma", ale równie dziwaczny. Wyłączając tytułową suitę (genialną swoją drogą) oraz "Alan's Psychedelic Breakfast" album jest bardzo "lekkostrawny". Trochę dziwne połączenie - ponad 20 minutowy "AHM" na początek, później diametralna zmiana klimatu czyli "If", "Summer '68" i "Fat Old Sun" a na koniec psychodeliczne śniadanie Alana... Niby bezsens, ale jednak coś w tym jest. Coś, co sprawia, że ciągle świetnie się słucha tej płyty. Zaś "Ummagumma"... Żadne słowa nie oddadzą zawartości tego albumu, po prostu trzeba posłuchać (uwaga! dla ludzi o mocnych nerwach ;D) Niemniej jednak, obydwa albumy bardzo sobie cenię.
by the grace of god almighty
and the pressures of the marketplace
the human race has civilized itself
it's a miracle
roger waters
and the pressures of the marketplace
the human race has civilized itself
it's a miracle
roger waters


Ja aktualnie delektuję się przez cale Święta plytką z 1977 roku "Ocean" muzycznie zblizona do Animals, zaś klimatem jak i tematyką do Tales From Topographic Oceans Yesów. Ostrzegam: mnie wciągnęło