04-10-2006, 04:57 PM
Ambivalent napisał(a):Zeby to lepiej zobrazowac o co mi chodzi: to tak jabys zestawil (troche groteska polece ale co tam) Lemmiego i Pavarottiego. Mozesz lubic bardziej tego pierwszego, moze Ci lepiej pasowac do muzyki ale Pavarotti obiektywnie jest po prostu lepszy. Co nie znaczy ,ze od razu musisz go lubic, prawda ?Wcale nie taka groteska-sam chciałem sprawę zobrazowac w podobny sposób tzn.uciekając się do porównań ze śpiewakami operowymi.Ale uprzedziłeś mnie
Cytat:Co do falsetow - ciezka sprawa bo lubie zarowno ten bardziej klasyczny Halforda jak i ten "Gillanowy" Adamsa.Nie,wybacz falsety Adamsa mnie po prostu dobijają...Dobra,niech będzie ze jest dobry techicznie (choć co jak co,Halford go bije o parę długości),ale ja nie trawię jego śpiewu...
Cytat:Z moca i siła jest tak jak z barwa - kwestia indywidualna. No chyba ,ze mierzyles w decybelach he he he.Nie,w decybelach nie,choć jak ACCEPT grał kiedyś w "Spodku" to było ich sporo
Cytat:btw. Pewnie w tej rozmowie ze swoja byla i tak kazde z was zostalo przy swoim, nie ?To znaczy przyznałem ze Axl ma większą skalę,ale wolę głos Hetfielda.

