04-09-2006, 01:06 PM
No i po koncercie. Pozwolę sobie napisać relację z wczorajszego (krakowskiego) występu Riverside. Gdzieś o 20 dotarłam do klubu. I już na wstępie zaskoczenie - przed Loch Ness tłumy ludzi. W porównaniu z koncertem sprzed roku frekwencja kilkakrotnie wyższa. A miał zagrać tylko Riverside. Występ rozpoczął się punktualnie. Zaś tracklista przedstawiała się następująco:
1.utwór instrumentalny (ukłon w stronę Pink Floyd - cytat z "Shine On You Crazy Diamond")
2.Conceiving You
3.Out Of Myself
4.Reality Dream I
5.Second Life Syndrome
6.Artificial Smile
7.I Believe
8.Acronym Love
9.Reality Dream II
10.Dance With The Shadow
11.The Curtain Falls
bis1
12.The Same River
13.Reality Dream III
14.Loose Heart
bis2
15.Before
bis3
16.OK
Set utworów taki jak w poprzednich miastach. Odnośnie samej muzyki: utwory zaprezentowane bezbłędnie, niemal perfekcyjnie. Bardzo dobrze, że panowie zagrali utwory z każdej płyty - według mnie świetnie ułożona tracklista. W klubie wytworzył się (i panował do końca) niesamowity klimat. Mariusz i spółka bardzo przeżywali muzykę co robiło piorunujące wrażenie i zarazem dodało autentyzmu całemu występowi. Słowem - panowie dali z siebie 110 %, ale publika nie była dłużna. Widać było, że na ten koncert nie przyszli ludzie przypadkowi, tylko tacy, którzy przybyli posłuchać muzyki (oczywiście były wyjątki, ale na szczęście nieliczne) Zespół miał rewelacyjny kontakt z publicznością. Ludzie bardzo żywo reagowali na każdy utwór co objawiało się głośnymi oklaskami i skandowaniem: Riverside!Riverside! ;D Dzieki temu muzycy czuli się swobodnie co zaowocowało niezwykłą naturalnością i szczerością w muzyce. Przeżyłam coś niesamowitego, brak mi słów, żeby to dokładniej opisać. Tylko dlaczego koncert tak szybko minął?! Nawet nie poczułam upływu czasu. Ale jak przystało na krakowską publikę nie daliśmy zespołowi zejść ze sceny ;D Bisowali 3 razy dzięki czemu mieliśmy około godziny muzyki więcej. Chcieliśmy jeszcze czwartego bisa, jednak ten numer się nie udał. Na zakończenie zaśpiewaliśmy zespołowi "Sto lat" i : Dziękujemy! Myślę, że wszycy byli pod ogromnym wrażeniem tego koncertu. Jak na Loch Ness świetne nagłośnienie, organizatorzy także dobrze się spisali. Można było tylko ponarzekać na pana szatniarza ;P Dodam jeszcze tylko, że Mariusz w trakcie koncertu powiedział, że entuzjazmem dwukrotnie przebijamy Wrocław i Poznań razem wzięte ;D Zapowiedział także następny koncert Riverside w Loch Ness (5 maja :] ) Szykuje się następna, wielka muzyczna uczta. Nie wiem jak Wy, ale ja tam będę ;D
1.utwór instrumentalny (ukłon w stronę Pink Floyd - cytat z "Shine On You Crazy Diamond")
2.Conceiving You
3.Out Of Myself
4.Reality Dream I
5.Second Life Syndrome
6.Artificial Smile
7.I Believe
8.Acronym Love
9.Reality Dream II
10.Dance With The Shadow
11.The Curtain Falls
bis1
12.The Same River
13.Reality Dream III
14.Loose Heart
bis2
15.Before
bis3
16.OK
Set utworów taki jak w poprzednich miastach. Odnośnie samej muzyki: utwory zaprezentowane bezbłędnie, niemal perfekcyjnie. Bardzo dobrze, że panowie zagrali utwory z każdej płyty - według mnie świetnie ułożona tracklista. W klubie wytworzył się (i panował do końca) niesamowity klimat. Mariusz i spółka bardzo przeżywali muzykę co robiło piorunujące wrażenie i zarazem dodało autentyzmu całemu występowi. Słowem - panowie dali z siebie 110 %, ale publika nie była dłużna. Widać było, że na ten koncert nie przyszli ludzie przypadkowi, tylko tacy, którzy przybyli posłuchać muzyki (oczywiście były wyjątki, ale na szczęście nieliczne) Zespół miał rewelacyjny kontakt z publicznością. Ludzie bardzo żywo reagowali na każdy utwór co objawiało się głośnymi oklaskami i skandowaniem: Riverside!Riverside! ;D Dzieki temu muzycy czuli się swobodnie co zaowocowało niezwykłą naturalnością i szczerością w muzyce. Przeżyłam coś niesamowitego, brak mi słów, żeby to dokładniej opisać. Tylko dlaczego koncert tak szybko minął?! Nawet nie poczułam upływu czasu. Ale jak przystało na krakowską publikę nie daliśmy zespołowi zejść ze sceny ;D Bisowali 3 razy dzięki czemu mieliśmy około godziny muzyki więcej. Chcieliśmy jeszcze czwartego bisa, jednak ten numer się nie udał. Na zakończenie zaśpiewaliśmy zespołowi "Sto lat" i : Dziękujemy! Myślę, że wszycy byli pod ogromnym wrażeniem tego koncertu. Jak na Loch Ness świetne nagłośnienie, organizatorzy także dobrze się spisali. Można było tylko ponarzekać na pana szatniarza ;P Dodam jeszcze tylko, że Mariusz w trakcie koncertu powiedział, że entuzjazmem dwukrotnie przebijamy Wrocław i Poznań razem wzięte ;D Zapowiedział także następny koncert Riverside w Loch Ness (5 maja :] ) Szykuje się następna, wielka muzyczna uczta. Nie wiem jak Wy, ale ja tam będę ;D
by the grace of god almighty
and the pressures of the marketplace
the human race has civilized itself
it's a miracle
roger waters
and the pressures of the marketplace
the human race has civilized itself
it's a miracle
roger waters

