04-08-2006, 08:38 PM
Hehe Misplaced jest dla mnie bardziej osobisty. Własciwie te płyty Marillionu sa dla mnie na równi (wraz ze Script...) ale musiałem tu nadać jakąś kolejność. Co do Jethro Tull czy Yes bardzo sobie cenię te grupy (Close To The Edge i Aqualung zapodaję dość często) ale nigdy mnie nie wciągnęły tak bardzo jak PF, KC, PT czy DT. Prawdopodobnie z powodu wokalistów, którzy pomimo iż są genialni w tym co robią, to jak dla mnie troszkę są, że tak powiem, zbyt piskliwi. Wolę pełniejsze wokale typu Wetton czy Wilson, ostrzejsze typu LaBrie (zwłaszcza na nowszych płytach DT) czy bardziej "sercowe" w stylu Gabriela czy Fisha. Nie umniejsza to jednak iż i Yes i Jethro Tull to absolutni geniusze...

