04-29-2006, 08:27 PM
Idzie facet ulicą patrzy a tam strzałka z napisem: "burdel usióstr urszulanek"
hmmm, myśli facet, tego jeszcze nie było. wszedł, a tam za ciężkimdębowym
biurkiem siedzi stara zakonnica i pyta:
- czego chciał?
- n... no... skorzystać z, z, z u-u-usług...
- płaci tu 500,- zł i idzie w te drzwi po prawej.
zapłacił i poszedł. a tam na końcu korytarza kolejna, już młoda zakonnica
siedzi przy zwyczajnym biurku.
- witam pana.
- witam, chciałem...
- tak, tak wiem, 300,- zł i drzwi po lewej.
zapłacił, poszedł. i na końcu korytarza widzi nowicjuszka siedziprzy stoliczku...
- dzień dobry.
- dzień dobry, chciałem skorzystać z usług.
- ach, tak... 100,- zł i te drzwi za mną.
ok, zapłacił, już tyle wydał, to stówa go nie zbawi. wszedł, drzwi się
zatrzasnęły, a facet stoi na dworze, nie można już wrócić, bo klamkiz tej strony nie ma... rozgląda się (nieco skołowany), a tu mała
tabliczka z napisem:
"właśnie zostałeś wyruchany przez siostry urszulanki"
hmmm, myśli facet, tego jeszcze nie było. wszedł, a tam za ciężkimdębowym
biurkiem siedzi stara zakonnica i pyta:
- czego chciał?
- n... no... skorzystać z, z, z u-u-usług...
- płaci tu 500,- zł i idzie w te drzwi po prawej.
zapłacił i poszedł. a tam na końcu korytarza kolejna, już młoda zakonnica
siedzi przy zwyczajnym biurku.
- witam pana.
- witam, chciałem...
- tak, tak wiem, 300,- zł i drzwi po lewej.
zapłacił, poszedł. i na końcu korytarza widzi nowicjuszka siedziprzy stoliczku...
- dzień dobry.
- dzień dobry, chciałem skorzystać z usług.
- ach, tak... 100,- zł i te drzwi za mną.
ok, zapłacił, już tyle wydał, to stówa go nie zbawi. wszedł, drzwi się
zatrzasnęły, a facet stoi na dworze, nie można już wrócić, bo klamkiz tej strony nie ma... rozgląda się (nieco skołowany), a tu mała
tabliczka z napisem:
"właśnie zostałeś wyruchany przez siostry urszulanki"

