03-02-2006, 09:43 AM
In Flames wizualnie nie przypominaja gejow(no moze poza bebniarzem hehe)ale wiekszosc ich fanow to 15-letni geje i panienki pokroju Slayerka itp haha, przynajmniej tacy ludzie udzielaja sie na forach internetowych i stronach kapeli na ktore ostatnio zagladalem.Oto profesjonalna recenzja jednego z klipow IF autorstwa fana-geja:
"Niedawno na oficjalnej stronce In Flames pojawiła się wiadomość, że wypuszczają oni nowy teledysk!!! Warowało się trochę przy TV, no ale bez efektów. A tu nagle mój brat skakał po kanałach i... leciało!!! Od połowy co prawda, no ale było. Potem ściągnęłem wreszcie z netu ten teledysk i oglądałem po 10 razy pod rząd...
Zaczyna się jak Anders Friden, który zrobił sobie dready (bez nich wyglądne długie włosy... no ale cóż, jego decyzja. Poza tym się postarzał.) idzie sobidał lepiej, bo miał takie łae ulicą, wchodzi do kina... Potem uderzają gitary, Anders jest w pomieszczeniu z zielonymi ekranami, na których wyświetlane są ręce członków zespołu grających na gitkach. Następnie wchodzi wokal i możemy sobie popatrzeć na buźkę i zarost pana Andersa. Pojawia się też reszta członków zespołu. Grają sobie w takiej dzikiej scenerii. Wchodzi refren, Anders biegnie sobie korytarzem szpanując rudymi dreadami, po czym widać, jak zagląda przez otwór w drzwiach do pokoju. Pokój jest biały, w nim są ubrani na biało Jesper, Peter, Daniel, Bjorn (tak wogóle to ludziki z Flamesów lubią ubierać się na biało, by pokazać, że metal to nie czarne ciuszki, ćwieki, skóry itp., tylko że metal trzeba mieć w sercu...), którzy wykonują dzikie ruchy. Widok jak w szpitalu dla psychicznych. Potem akcja klipu przenosi się na powietrze. Chłopaki grają w nocy na dachu, gitarzyści trzepią włosami... ładnie to wygląda. Potem piosenka się na chwilę wycisza... i znów mocno lecą gity, i sceneria się zmienia. Anders siedzi sobie kamiennym orle, na dole fani pokazują "rogi". I w sumie to koniec. Teledysk jest bardzo fajnie nakręcony.
A sama piosenka... urocza. Zapada w pamięć i chodzi po głowie. Szczególnie moment BOW DOWN, BOW DOWN!!!
OCENA: 10-/10 (minus za to, że Anders ma dready)
BOW DOWN!!!!"
No comment hehe, no ale chyba kazda kapela ma grupke takich homo-fanow.Rece opadaja.
"Niedawno na oficjalnej stronce In Flames pojawiła się wiadomość, że wypuszczają oni nowy teledysk!!! Warowało się trochę przy TV, no ale bez efektów. A tu nagle mój brat skakał po kanałach i... leciało!!! Od połowy co prawda, no ale było. Potem ściągnęłem wreszcie z netu ten teledysk i oglądałem po 10 razy pod rząd...
Zaczyna się jak Anders Friden, który zrobił sobie dready (bez nich wyglądne długie włosy... no ale cóż, jego decyzja. Poza tym się postarzał.) idzie sobidał lepiej, bo miał takie łae ulicą, wchodzi do kina... Potem uderzają gitary, Anders jest w pomieszczeniu z zielonymi ekranami, na których wyświetlane są ręce członków zespołu grających na gitkach. Następnie wchodzi wokal i możemy sobie popatrzeć na buźkę i zarost pana Andersa. Pojawia się też reszta członków zespołu. Grają sobie w takiej dzikiej scenerii. Wchodzi refren, Anders biegnie sobie korytarzem szpanując rudymi dreadami, po czym widać, jak zagląda przez otwór w drzwiach do pokoju. Pokój jest biały, w nim są ubrani na biało Jesper, Peter, Daniel, Bjorn (tak wogóle to ludziki z Flamesów lubią ubierać się na biało, by pokazać, że metal to nie czarne ciuszki, ćwieki, skóry itp., tylko że metal trzeba mieć w sercu...), którzy wykonują dzikie ruchy. Widok jak w szpitalu dla psychicznych. Potem akcja klipu przenosi się na powietrze. Chłopaki grają w nocy na dachu, gitarzyści trzepią włosami... ładnie to wygląda. Potem piosenka się na chwilę wycisza... i znów mocno lecą gity, i sceneria się zmienia. Anders siedzi sobie kamiennym orle, na dole fani pokazują "rogi". I w sumie to koniec. Teledysk jest bardzo fajnie nakręcony.
A sama piosenka... urocza. Zapada w pamięć i chodzi po głowie. Szczególnie moment BOW DOWN, BOW DOWN!!!
OCENA: 10-/10 (minus za to, że Anders ma dready)
BOW DOWN!!!!"
No comment hehe, no ale chyba kazda kapela ma grupke takich homo-fanow.Rece opadaja.

