01-31-2006, 03:28 PM
Nie cytowalem wszystkiego, tam gdzie nie cytowalem to przyznaje racje.

?
A z drugiej strony - np. Ty jestes niemalze skrajnym
sympatykiem screenagers - a sam nie przepadam szczegolnie ani za jednym portalem, ani za drugim, przez co moge miec jakis dystans.
Kamael napisał(a):Jak się domyślam o te pokroju właśnie Bloc Party, The Libertines, Razorlight, które na brytyjskim rynku pojawiły się rok, dwa lata temu?na przyklad
Kamael napisał(a):Zgadzam się, ale wiesz, indie to bardzo szerokie pojęcie, więc mam nadzieję, że nie definiujesz go tak, że indie = british new rock revolutionnie definiuje niczego slowem "indie", proste.
Kamael napisał(a):Dlatego, że ciągle szukam czegoś świeżego, aktualnego, bo mimo bicia pokłonów i padania na kolana, słuchania np. Pink Floyd przez rok prawie bez przerwy, nienawidzę tak się zamykać. Wolę teraz wrócić do "Wish You Were Here" raz na pół roku i naprawdę mieć z tego przyjemność.No tak, sam tez slucham np. Dreamów dosc rzadko. Poza tym, czy swieze=modne ? OK, ale tu juz roznica swiatopogladowa, wiec nie mozemy sie pozerac, kto ma racje. Wiadomo, fajnie wiedziec, "o co kaman" i nie moge miec do nikogo pretensji. Sam np. jestem na etapie poznawania plyt sprzed 5-15 lat (nie wychodze z zalozenia, ze jak znam kanon, to juz odpuszczam), totez moge do wszystkich poprzednich trendow nabrac jakiegos dystansu i sprawdzic, czy ich muzyka sie broni. Historia mimo wszystko dosc surowo ocenia muzyke, lepiej niz krytycy, zwlaszcza ci jednego sezonu. Owszem, siegam po nowosci- ale zazwyczaj sa to rzeczy sprawdzone wczesniej, bez wielkiej otoczki medialnej. Mnie to na przyklad zniecheca. Ale rozumiem, przeciez nie moge niczego zabronic, narzucac, sugerowac, przekonywac ze mam racje- to byloby smieszne

Kamael napisał(a):Tylko, że ogólnie pojęta muzyka indie, jak już pisałem to pojęcie bardzo szerokie i do niej zalicza się płyty wydane już pod koniec lat 90-tych. Uważasz, że rzeczywiście nie ma czegoś takiego jak indie rock, indie pop?Tak! Pojecie indie w muzyce nie istnieje. Rownie "indie" w takim razie sa Velvet Underground. Czy rzeczywiscie tak potrzebny jest ten przymiotnik
?Kamael napisał(a):Heh, krytykujesz ten nurt, a z drugiej strony w innym temacie broniłeś Porcys, który jest siedliskiem chyba największych snobów uważających się za ALTERNATYWNYCH (celowo z dużych liter) i dla których im mniej znany zespół tym lepszy, a kiedy w Polsce znają go już na Screenagers przestaje być ciekawy ; ) (wiem, może trochę uprościłem, ale Porcys po prostu mnie irytuje). Najlepszy przykład to płyty z podsumowania zeszłego roku.A bronilem porcys. Bo podsumowania maja oryginalne (rzygac mi sie juz chcialo od Surfjana Stevensa na 1), poza tym naprawde sie orientuja w tym, co robia, znaja raczej wszystkie CD na biezaco i nic dziwnego, ze maja szersze mozliwosci, a tym samym wiekszy wybor. Heheh, no i Junior Senior to zaden "niezal", bardziej smiem twierdzic, ze wiocha, no ale mam od nich odmienny gust i bawie sie raczej przy czym innym. Ponadto, Borys i spolka potrafia doceniac klasyke, co jest niestety obce sporej czesci dzisiejszej "indie" subkultury. Wiadomo, ze to co robia, caly lans, pozowanie na kosmopolitow to zajezdza cholernie snobizmem w celu podniesienia wlasnego ego, tak samo recenzje, w ktorych o muzyce zwykle jest 20% calego tekstu (a jestem pewien, ze gdyby chcieli, to by mogli takie screenagers merytorycznie wykonczyc, ale oni wola bawic sie slowem), ale nie moge nie stwierdzic, ze kilka artow na przyklad podoba mi sie (zobacz o Niemenie, chociazby). A zreszta, kto im tego broni, lansowania sie ? Nikt, mozna sie przyczepic zaledwie do wartosci ich tekstow i skrytykowac ich tworczosc. Aha, przegladajac ich forum od czasu do czasu mam mozliwosc darmowego nabijania sie z postow czytelnikow tegoz magazynu
A z drugiej strony - np. Ty jestes niemalze skrajnym
sympatykiem screenagers - a sam nie przepadam szczegolnie ani za jednym portalem, ani za drugim, przez co moge miec jakis dystans. Kamael napisał(a):Wkurza mnie właśnie cała ta otoczka powstała w Polsce, gdzie ludzie zamiast po prostu słuchać muzyki prześcigają się i kłócą o to, kto jest bardziej alternatywny.Dokladnie, szczegolnie w kontekscie Polski. Dlatego np. pare dobrych polskich kapel (niekoniecznie nawet tzw. 'alternatywnych') jest od razu skreslanych przez niektore media, bo wiadomo, ze liczy sie tylko Scianka.
Kamael napisał(a):Czy ja wiem, takie nowojorskie Clap Your Hands Say Yeah, które debiutowało w zeszłym roku samo wydało swoją płytę, za własne pieniądze i dopiero, gdy odnieśli na Zachodzie sukces ktoś nie znany ich przygarnął (nie przypomnę sobie jaka to firma).W Stanach maja wieksze i bardziej prezne "podziemie" (np. internet= mamy tylko juz wymienione screenagersy, porcysie i dwa inne mniejsze magazyny, gazet muzycznych/zinow nikt nie kupuje, bo specjalnie nie ma czego).
Kamael napisał(a):Widzisz mnie Radiohead ubóstwiane przez tłumy narazie nie rusza (choć przesłuchałem narazie pobieżnie jedynie dwa albumy, więc może jeszcze coś się zmieni).Mnie Radiohead tez nie rusza, dobrze ze ani Ty, ani ja nie boimy sie tego powiedziec. Za cos takiego w srodowisku "niezal" z ustawy juz mielibysmy przechlapane
Kamael napisał(a):A jak wiesz Coldplay, czy Mogwai uwielbiam, ale nie przeszkadza mi to słuchać bardzo świeżego, energetycznego The Music (choć to zdecydowanie do new rock revolution się nie zalicza)Totez nie uderzam do Ciebie- tylko do samego zjawiska.
Cytat:Hehehe.powiedzial pan Jacek Gmoch

