12-31-2005, 12:11 AM
Jałokim napisał(a):Nie bardzo rozumiem.. po co ci wiadomości o cieniowaniu jeśli tworzysz forme, na której w sposób naturalny samoczynnie światłocień się tworzy? Na płaszczyźnie da się stworzyc jedynie złudzenie cienia i o tym traktowała moja wypowiedź, ale figurki maja cień własny gdyż są trójwymiarowe. Może potrzebne ci to było do imitowania np. pofałdowań na ubraniach, których wyrzeźbienie możę sprawiać trudności przy małej skali?
Podeślę Ci parę linków jak znajdę czas, sprawa nie jest taka prosta jakby się wydawało. Znacznie lepiej wygląda figurka ładnie wycieniowana, aniżeli zabiegów tych pozbawiona, wierz mi wiem o czym mówię, nie bawię się tym od wczoraj. Cała sprawa polega na tym, że na płaszcyznie cienie te trzeba stworzyć, zaś na figurce podkreślić, co jest wierz mi, naprawdę bardzo istotne dla końcowego efektu. Rzeźbić ich nie rzeźbię, to za wysoka szkoła jazdy, ja tylko maluję, co spod rąk mistrzów powychodziło.
A potrafią oni oddać i odtworzyć nawet najdrobniejsze fałdki i szczególiki. Naprawdę ważne jest by cień ten podkreślić, np. jeśli chodzi o twarz, bez cieniowania wygląda ona absolutnie nienaturalnie na figurce, trochę się trzeba napocić by nadać jej życia.Cytat:Co do używania czerni przez "fachowych malarzy" to raczej nie jest to żadna regułą. Ja nie uzywam bo nie czuje takiej potrzeby. Czerń (nie zależnie od tego czy to ta prosto z tubki, czy utworzona z innych barw) w każdej sytuacji jest dla mnie szpecąca. Z resztą na żadnym z moich rysunków stworzonych w ciagu 7 ostatnich lat nigdy nei było dwóch plam o tej samej barwie (przynajmniej tak mi się wydaje ;P)
Mówię tylko to o czym kiedyś tam słyszałem, chociaż jak mówiłem, o malarstwie nie mam ja zbyt szerokiego pojęcia, czasem tylko korzystam, w niewielkim narazie stopniu z patentów jakie się w nim stosuje. Tak więc ustępuję pola, wobec jak podkreślam mego średniego obeznania w temacie.
Rotfl'n'lol

