09-03-2004, 08:46 PM
Cóż, jak to zawsze. Grunge jest jak słowo klucz do Nirvany. Przy odrobinie szczęścia może się Alicja czy PJ skojarzy.
A jak dla mnie Nirvana, z całym szacunkiem bo lubię ich, jednak nie była taką ikoną. Fakt, że śmierć Kurta się po prostu sprzedała w mediach (muzyczny męczennik...a to był po prostu ćpun po przejściach) umocniła ten wizerunek.
Ja się trzymam jednego:
Kim Thayil, Ben Shepherd, Matt Cameron i... CHRIS CORNELL czyli Soundgarden.
Muzyka zbyt psychodeliczna dla ogromnych rzesz fanów.
Hm, chyba znowu zaraz zacznę gadkę o Seattle'owskiej scenie muzycznej lat 90' więc się zmyję.
p.s a Temple of the Dog zna ktoś?
A jak dla mnie Nirvana, z całym szacunkiem bo lubię ich, jednak nie była taką ikoną. Fakt, że śmierć Kurta się po prostu sprzedała w mediach (muzyczny męczennik...a to był po prostu ćpun po przejściach) umocniła ten wizerunek.
Ja się trzymam jednego:
Kim Thayil, Ben Shepherd, Matt Cameron i... CHRIS CORNELL czyli Soundgarden.
Muzyka zbyt psychodeliczna dla ogromnych rzesz fanów.
Hm, chyba znowu zaraz zacznę gadkę o Seattle'owskiej scenie muzycznej lat 90' więc się zmyję.
p.s a Temple of the Dog zna ktoś?
"Words you say never seem
to live up to the ones
inside your head
the lives we make
never seem to get us anywhere
But dead. "
to live up to the ones
inside your head
the lives we make
never seem to get us anywhere
But dead. "

