12-29-2005, 10:10 PM
Po prostu Ironi w swoim czasie podpisali dobry kontrakt, czego się bynajmniej nie ukrywają. Taki AngelWitch naprawdę był znacznie lepszy, ale co z tego, skoro mieli z dupy managera, a co za tym idzie mniejsze możliwości. Tyle że IM należy się jednak szacunek choćby za to że - jednak - grają swoje, i chyba jest to szczere. Czego nie mozna powiedzieć np. o Def Leppard. Ajronów do "Piece of mind" włącznie lubie bardzo, potem niestety było gorzej - na powerslave są 2 świetne, 2 niezłe i 4 badziewne utwory, SIT nie trafia do mnie wcale, Seventh son... miał udane momenty, ale męczące brzmienie psuje ten w sumie niezły album. Potem... panie, daj pan spokój... pojedyncze niezłe kawałki a ogólnie to kupa(wyjątek: Brave New World). Solowy Dickinson zjada na śniadanie większość płyt IM.
KelThuz napisał(a):estem pieprzonym fanatykiem ATARI, zwalczam amigowców od roku 1989. Amigowcy to plaga świata, lewica wśród komputerowców, no i oczywiście skrajne pedalstwo

