12-24-2005, 10:40 AM
DOD, spójrz prawdzie w oczy ; nie dorosłeś do najmniejszych rozważań natury teologicznej.
-----
Moim zdaniem niemożliwe jest racjonalne spojrzenie na świat połączone z wiarą. W moim odczuciu wiara sama w sobie jest sprzeczna z jakimś naturalnym, tkwiącym wewnątrz mnie aspekcie, którego nie potrafię nazwać. Człowiek tak naprawdę tylko w jednym przewyższa zwierzęta - że jest świadom własnej śmierci. Dlaczegóż to niby tylko jego egzystencja ma być tak wspaniała i wielka, że nigdy się nie skończy? (mówię o życiu po śmierci) Dlaczego człowiek od wieków nie mógł dopuścić do siebie myśli, że śmierć to dla nas taki sam koniec jak dla każdego innego organizmu żywego? Czymże jest zatem wiara sama w sobie? Czym się różni chrześcijaństwo od dawnych religii i kultów? Czy nie jest to po prostu aktualnie panujące przekonanie ; niczym nie różniące się od ówczesnych przekonań religijnych? Oglądając czasami liturgie w kościele wręcz nie mogę się oprzeć wrażeniu, że jest to specyficznego rodzaju kult i tak naprawdę różni się tylko zasadami i obyczjaami jakie w nim panują od tych dawnych.
Powiecie : coś w tym wszystkim musi być, skoro utrzymuje się już ponad 2000 lat i jest niemalże wszechobecny. Odpowiedź jest prosta i jest w źródłach historycznych - chrześcijaństwo to wzorcowy przykład religii walczącej! Niezliczone krucjaty i święte misje w czasach odległych miały jeden cel - rozprzestrzenić nowy kult. A jakże uczynił nasz Mieszko I? Czyż nie po to przyjął chrzest, żeby nie być atakowanym przez zachodnich sąsiadów pod pretekstem nawracania? Czyż nie to była główna przyczyna?
I dlaczego mam być bogobojny? Sam ten zrost nasuwa istotę i chrześcijaństwa i większości wiar : BÓJ SIĘ. BÓJ SIĘ BOGA.
-----
Moim zdaniem niemożliwe jest racjonalne spojrzenie na świat połączone z wiarą. W moim odczuciu wiara sama w sobie jest sprzeczna z jakimś naturalnym, tkwiącym wewnątrz mnie aspekcie, którego nie potrafię nazwać. Człowiek tak naprawdę tylko w jednym przewyższa zwierzęta - że jest świadom własnej śmierci. Dlaczegóż to niby tylko jego egzystencja ma być tak wspaniała i wielka, że nigdy się nie skończy? (mówię o życiu po śmierci) Dlaczego człowiek od wieków nie mógł dopuścić do siebie myśli, że śmierć to dla nas taki sam koniec jak dla każdego innego organizmu żywego? Czymże jest zatem wiara sama w sobie? Czym się różni chrześcijaństwo od dawnych religii i kultów? Czy nie jest to po prostu aktualnie panujące przekonanie ; niczym nie różniące się od ówczesnych przekonań religijnych? Oglądając czasami liturgie w kościele wręcz nie mogę się oprzeć wrażeniu, że jest to specyficznego rodzaju kult i tak naprawdę różni się tylko zasadami i obyczjaami jakie w nim panują od tych dawnych.
Powiecie : coś w tym wszystkim musi być, skoro utrzymuje się już ponad 2000 lat i jest niemalże wszechobecny. Odpowiedź jest prosta i jest w źródłach historycznych - chrześcijaństwo to wzorcowy przykład religii walczącej! Niezliczone krucjaty i święte misje w czasach odległych miały jeden cel - rozprzestrzenić nowy kult. A jakże uczynił nasz Mieszko I? Czyż nie po to przyjął chrzest, żeby nie być atakowanym przez zachodnich sąsiadów pod pretekstem nawracania? Czyż nie to była główna przyczyna?
I dlaczego mam być bogobojny? Sam ten zrost nasuwa istotę i chrześcijaństwa i większości wiar : BÓJ SIĘ. BÓJ SIĘ BOGA.

