12-23-2005, 12:04 AM
Cytat:Coda - przyznam uczciwie, recenzje mnie zniechecily, nie znam. Jesli tak, to co jest w niej ciekawego ? Prosilbym jesli mozna o dosc obiektywny komentarzHmm... nowego materiału jest na niej bardzo mało, bo została wydana 2 lata po śmierci Johna Bonhama, więc te kilka nowych utworów obrazuje tylko w jaką stronę kierowałby się styl Zeppelin'ow po "rewolucji punkowej". Wlasciwie to z tych nowych kawalkow do gustu przypadł mi tylko "Wearing And Tearing". Dla mnie ta piosenka ma niesamowitą energię. Dużo tu słychać wpływów punkowych. Poza tym jest nowa,zdecydowanie lepsza niż na pierwszym LP wersja "I Can't Quit You Baby". Page gra tutaj bardzo odważnie, jego sola wypadają wprost wspaniale. Ta wersja, jest bardziej urozmaicona i tym samym ciekawsza. Nie są to już zwyczajne, stare, bluesowe zżynki - wykształcił się już tutaj ten specyficzny, rozimprowizowany styl gry Sterowca. Jest jeszcze wałek "We're Gonna Groove", ktorym bardzo często otwierali koncerty na przełomie lat 60/70 i pod koniec swej kariery (lata 79' i 80'). Do tego dochodzi jeszcze pare odrzutów z wczesniejszych sesji ("Poor Tom") i kompozycja "Bonzo's Montreux" w którą wsamplowane są najbadziej widowiskowe zagrywki Bonhama. I to tyle. Tego krążka nie traktuje się raczej jako właściwej plyty Led Zeppelin. Po prostu po smierci Bonhama, zespół miał jeszcze zobowiazania wobec wytwórni do wydania jeszcze jednej płyty - więc jest to coś w stylu "macie i odwalcie sie", ale także ciekawy prezent dla fanów. W każdym razie "Wearing And Tearing", "We're Gonna Groove" i " I Can't Quit You Baby" to naprawde niezle kawałki i choćby dla nich warto kupić/nagrać sobie tę płytę.
Cytat:IV przez zdecydowana wiekszosc (nie tyle krytycy i fani LZ, co po prostu szersza publicznosc i ludzie umiarkowanie interesujacy sie muzyka) jest uznawana za najlepszy album (wynika to wiadomo, gl. przez Stairway to heaven no i z idealnego wpasowania sie w owczesne sympatie muzyczne wiekszosci)A według mnie, mimo że jestem wielkim fanem Led Zeppelin i uwielbiam "Stairway ...", płycie "Led Zeppelin IV" trochę do ideału jednak brakuje. Jeżeli ja miałbym typować swoją ulubioną płytkę to zdecydowanie postawiłbym na "Physical Graffiti". Znajdujemy tutaj praktycznie wszystko co jest kwintesencją Zeppelin'owego stylu. Od spokojnych folkowych ballad z elementami bluesa, przez typowo hard rockowe numery, które są zabarwione fajnymi klawiszami Jonesa, aż po długie, progresywne suity. Dla mnie wyglada to mniej wiecej tak (nie wliczając koncertówek):
PG > I = II > III > IV = HOTH = P > ITTOD i na końcu Coda.
Cytat:Swoja droga, trudno bedzie sie klocic z fanem Led Zeppelin - primo- zna ich tworczosc na pamiec, jest nieprzejednany w niektorych sprawach i trudno mu byc obiektywnymPewnie, że trudno. Ale w sumie nie chciałem zebyś traktował to jako kłótnie, a raczej taką luźną wymianę zdań ; ).
Cytat:Nie mam swego ulubionego zespolu, naprawde. Kazdy nagral cos minimalnie slabszego, cos co mogloby go wyrozniac. Nawet mogloby sie wydawac Tangerine Dream (gdyby wydali li i jedynie to, co z Virgin Years - to bym byl betonem i bym sie nie zastanawial). No, moze w moim przypadku byloby to Joy Division... ale nagrali raptem dwie plyty studyjne. Ale zespol wszechczasow ? Obiektywnie- The Beatles i Stonesi. Subiektywnie - nie wiem.Ja też właściwie nie mam ulubionego zespołu. Fanem Led Zeppelin wielkim jestem - to mogę przyznać. Nie znaczy to jednak, że słucham li i wyłącznie Ołowianego Sterowca. Potrafię także dostrzec słabsze momenty w twórczości Zeppów, nie jestem takim "ślepo zapatrzonym słuchaczem" za jakiego zapewne mnie uważasz- według mnie np. spora część kawałków na "In Through ..." (z "Hot Dog'iem" na czele) wybitnie tym panom nie wyszła. Logicznym jest, że każdy zespół ma lepsze i gorsze płyty, ale czy - o bezkrytyczni fanatycy Sterowca - "najlepszy zespół wszech czasów" powinien uraczyć nas taką kichą i niewypałem? Okropnie dziwi mnie fakt, że po tak dobrym "Presence" z 77', które w moim mniemaniu zapowiadało rychły powrót Zeppelinów do najwyższej formy, nagrali coś tak słabego (patrząc oczywiśćie na "In Through ..." przez pryzmat twórczości Led'ów). Choć co ja tam będę paplał głupoty. Dla mnie i tak w.w płyta to conajmniej 9/10 ; D.
A co do Twoich - obiektywnie - zespołów wszech czasów (heh, Ciebie pewnie też okropnie śmieszy takie "obiektywne ocenianie muzyki") to mogę zgodzić sie co do The Beatles. Wiadomo, "Sierżant Pieprz", "Biały Album". Chylę czoła. Do grup Jagger'a nigdy jednak przekonać się nie mogłem. Ich plyt studyjnych zwyczajnie nie potrafię sluchać w calosci - po prostu mnie okropnie nudzą. Pozna "Angie" i takimi klasykami jak "Pain It Black" czy "Lady Jane" nie odnajduję w ich twórczości nic interesującego.
Cytat:O ile ma naprawde ciekawa barwe glosu, to jego falsety draznia mnie niemilosiernie. Bonzo - nie inaczej.To już akurat jest wyłącznie kwestia gustu (jak właściwie wszystko, o czym teraz dysputujemy ; )). Bardzo ciężko mi się jednak przekonać do tego, że Plant śpiewa/ał falsetem. Sam jestem "zawodowym" śpiewakiem i to co on wykonuje tym rzekomym falsetem ma za dużo powera, jak na taki zwyczajny falset. Musiał mieć wyjątkowo dobrze rozwinięty rejestr "głowowy". Do Bonza jak zwykle zastrzeżeń brak - wsytarczy posłuchać jakiegoć koncertowego wykonania "Moby Dick'a" - na kolana!
Cytat:no ok. powinienem dopisac jeszcze Led Zeppelin II i byloby ok (wiadomo, np Heartbreaker, Whole Lotta). co nie zmienia faktu, ze "communication breakdown" jest najbardziej zapamietywalnym i ma kurna zarabistego kopa i moze przez ten jeden uogolnilem. Ok, w ramach pokuty przypominam sobie pierwsze dwa albumyTu się zgadzam całkowicie. Wiadomo, że obie płyty wymiatają bezgranicznie. Moim zdaniem, I i II nie mają sobie właściwie równych, poza oczywiście "Physical Graffiti". "Communication Breakdown" to już taki, jak go nazywają, "dziadek" heavy metalu. Iście szatański utwór. Niektórzy nawet twierdzą, że właśnie ten utwór zawierał pierwszy w historii heavy riff. Ja jednak uważam, że to bzdura - wystarczy posłuchać choćby "In a Gadda Da Vida" Iron Butterfly. "Whole Lotta Love" to już klasyka. Ah ten riff i geniusz aranżacyjny Jimmi'ego. "Heartbreaker" to po prostu cud, miód i orzeszki. Kiedy słucham tej solówki to aż mnie ciary po plecach przechodzą. Ciekawy jest też motyw z środkowej części "Bring It On Home", czyli starego covera Dixona. Rozpoczyna się jak nuta w nute zerznięty bluesowy kawalek, a tu nagle taki wybuch (czyli coś typowego w utworach Sterowca - ciche wprowadzenie i nagle kawałek eksploduje) z świetnym, ognistym riff'em. Reasumując - .. ee.. geniusz! ; P
Innych kawalkow a propos walorow muzycznych IV nie cytowalem (moje zdanie juz wypowiedzialem) i klocic sie nie ma sensu, po prostu co kto lubi. Bo wygladaloby to tak (przyklad)
Cytat:Akustyczny poczatek z piekna partia fletuTutaj podobnie jak u góry. Kwestia gustu. Wydaje mi się, że "Stairway To Heaven" to mistrzostwo aranżacyjne, pierwszy rockowy utwór o takiej budowie, do tego fantastyczne intrumentarium i śpiew. Bez wokalu Plant'a ten numer może się zwyczajnie zaorać.
Jestem na tak
Cytat:
i wokalnymi frazami Roberta
Jestem na nie
Cytat:
i dramatyczna hard rockowa koncowka z przecudnym solem
jestem na tak
Cytat:Znam, acz wlasciwie dosc dawno nie sluchalem, pamietam, ze wleciala mi w ucho szczegolnie Carouselambra i wlasnie All my love. Niemniej jednak Achilles last stand to jest kolos, gigant, etc. i moj ulubiony utwor LZ w ogole, a to nie zaszkodzilo mi dramatyzowac i mozna to usprawiedliwic w ten sposobO tak! "Achilles ..." jest na pewną jedną z najlepszych kompozycji Zeppelin'ów. Zalicza się do mych ulubionych. Miazga. Ale nie powinno się zapominać właśnie o tych kilku rodzynkach z "In Through ...", bo przecież Sterowiec na "Presence" się nie zatrzymał. Może to wynikało z tego, że zwyczajnie tej płyty nie pamiętasz.
Cytat:czy podobaja Ci sie teksty Led Zeppelin ?Nie inaczej! Są przegenialne!
Tak na serio to są momentami naprawdę głupie i żałosne, ale przecież po to są. Żeby się pośmiać. W sumie cieszę się, że nie jest to kolejny band, który pisał teksty li i wyłącznie o miłości (jak to często w latach 60/70 bywało). Owszem, i takie się zdarzały, ale nie przeważały. Swoją drogą ja się w ich tekstach nie doszukuję jakiś głęokich wartości i wybitnych przekazów (chociaż np. takie "That's The Way" opowiada o zanieczyszczeniu naszego świata ; )) - najważniejsze jest to, że nie irytują. Od takich "wybitnych" tekstów mam inne zespoły typu Jethro Tull, Pink Floyd, King Crimson itd. Led Zeppelin to po prostu dawka przytłaczającego czadu, porażającego gitarowego grania hard rockowego, z elementami bluesa i akustyki. W tej muzyce nie potrzeba głębokich i ideoglogicznych tekstow. Cytat:ale sama tematyka hmm... dosc pospolitaWiesz, w sumie tamtyka jest pospolita tylko dlatego, bo kiedyś takie zespoły jak własnie Led Zeppelin o tym pisały ;P
![[Obrazek: zdlz6d8ld.jpg]](http://img225.imageshack.us/img225/3884/zdlz6d8ld.jpg)
KVLT \m/
pozdrawiam

