10-21-2005, 09:09 PM
Kamil napisał(a):ktos cos pisal o KIngu- cienki jest jak dupa weza, zadna to dla mnie czolowka (posluchaj co robi Friedman na solowych plytach, jak gra Eric Hohnson i wtedy mi powiedz jeszcze raz, ze King im dorownuje...)
Bzdura - zgodnie z twoją myślą Jimi Hendrix też byłby cienki bo nie jest mega-wirtuozem napierdalającym po strunach z szybkością automatu w stylu Vaia czy Satrianiego. To że preferujesz czyściutki styl gry typu Friedman wcale nie oznacza że melodyjnie i szybko grajacy gitarzyści przewyzszają sprzegajaco-dysharmonicznych w stylu Kerrego. Jedno jest pewne - gitarzyści typu Friedman z pewnością nie są innowacyjni - owszem są wirtuozami, ale to własnie duet Kerry/Jeff jako pierwsi wprowadzili nową jakość gry na gitarze - poukładali chaos w arcydzieła. Amen...
Ps. abstrahując od powyzszego trzeba zwrócić uwagę iz oprócz techniki liczy się również feeling i rytmika. Nieprzypadkowo pałker z Nirvany czy bassman z Helmeta (czy ktoś jeszcze pamieta tą zajebistą kapelkę?) zostali uznani za wielkich - grają prosto ale z potężnym feelingiem. I o to chyba chodzi w muzyce, nie zaś o przerost formy nad treścią w stylu "wirtuozów". Amen czosnek...
Nevermore napisał(a):ogólnie przyjęte jest,że
SLAYER>>>>wszystko
dats rajt !!!!!!

