10-07-2005, 04:40 PM
A ja zapoznałem się z "Discipline" i stwierdzam, że wokal Belewa mi cholernie nie pasuje (podobnie jak w Talkingheads) i obawiam się, że zostanę "progresywnym ortodoksyjnym" sympatykiem KC, czyli od Debiutu do Red włącznie.
Jak wynajdę u kogoś jakąś inną nowszą płytę, pożyczę, ale raczej z obowiązku niż z przyjemności słuchania. Nie ma oczywiście wątpliwości, że mr Fripp jest geniuszem o prawie nieograniczonym umyśle muzycznym, drąży i wyznacza ścieżki, pomysly, które dopiero za kilka, kilkanaście lat będą wykorzystywać inne zespoły, tak jak dzisiaj wiele powiela stary KC. Ale taka muzyka mi się po prostu nie podoba zbyt brakuje mi 'progresywności' (choc dzis to słowo oznacza chyba coś zupelnie innego) i nie chodzi tu o dwudziestominutowe, potężne suity z improwizacjami, tylko o bogactwo instrumentów muzycznych - brakuje mi melotronu, skrzypiec, fletu, saksofonu.
A co do "In the Court of KC", to taką uwagę ośmieliłem wyżej wtrącić, bo debiut King Crimson to będzie Kurnajegomac_Muzyka_Klasyczna (wszystkie utwory, "21st century schizoid man" i "Moonchild" również), a Fripp będzie stawiany na równi z wieloma wybitnymi kompozytorami XX wieku. Trochę powagi
Jak wynajdę u kogoś jakąś inną nowszą płytę, pożyczę, ale raczej z obowiązku niż z przyjemności słuchania. Nie ma oczywiście wątpliwości, że mr Fripp jest geniuszem o prawie nieograniczonym umyśle muzycznym, drąży i wyznacza ścieżki, pomysly, które dopiero za kilka, kilkanaście lat będą wykorzystywać inne zespoły, tak jak dzisiaj wiele powiela stary KC. Ale taka muzyka mi się po prostu nie podoba zbyt brakuje mi 'progresywności' (choc dzis to słowo oznacza chyba coś zupelnie innego) i nie chodzi tu o dwudziestominutowe, potężne suity z improwizacjami, tylko o bogactwo instrumentów muzycznych - brakuje mi melotronu, skrzypiec, fletu, saksofonu.
A co do "In the Court of KC", to taką uwagę ośmieliłem wyżej wtrącić, bo debiut King Crimson to będzie Kurnajegomac_Muzyka_Klasyczna (wszystkie utwory, "21st century schizoid man" i "Moonchild" również), a Fripp będzie stawiany na równi z wieloma wybitnymi kompozytorami XX wieku. Trochę powagi

