10-03-2005, 06:24 PM
cuś patrzam że nie bałdzo jarzysz, bo w ani jednym zdaniu nie wykazałem chęci przekonania cię do łudstkou. Zwyczajnie wyrażam swoje zdanie, bo to jest jednym z celów wynalazku forum zwanego.
Co do organizacji to twoim zdaniem czym ma sie ona przejawiać? Bezpieczeństwo, żarcie, sranie i rozrywka - myśle że więcej nie trzeba, a nawet nie wiele da si ewięcej co do organizacji wycisnac. Napisz mi i oświeć mnie co takiego wywyższa łudstok amerykański od polskiego? NIe licząc kapel o których wspomniałeś, bo to akurat uważam za żalosne. Mi nie dane bylo zaznać tego amerykańskiego na własnej skórze (z wiadomych względów), ale znając mentalność hipisów z opowiadań dziadków moich dziadków to musiała być to totalna fazownia i nie sądze by większości tamtych ludzi robiło różnice czy gra perl dżem, czy keli famili (oczywiścei to również jedynie moje domysły, tak jak i to co ty piszesz, wiec mają zerowe stężenie prawdy) Na polskim masz w sprzedaży piwo i nic innego ani na łudstoku, ani w Kostrzynie kupić nie możesz (oczywiście zawsze możesz do szwabów skoczyć, albo kupić/zrobić coś przed wyjazdem)
po raz któryś tam powtarzasz zdanie o pobijaniu rekordu liczebności ludzi. Jeśli sądzisz że to gra jakąkolwiek role to nie wiem co robili tam ci twoi kumple i co takiego nagadali o tej imprezie... Muszą być jakieś pizdy, bo nie potrafie sobie wyobraźić by na takim spędzie możliwe było zaczerpnięcie chwili nudy, czy zgoszknienia na widok zajebiście bawiących się ludzi. Takie spojrzenie w sumie pasowało by do 60-letnich zgorzkniałych pierników. Generalizujesz jakiś niewielki % łudstokowej społeczności na wymiar całości imprezy, bo pamiętaj że wśród 300000 człeków muszą znaleźć sie pojeby, ale też jest i masa zajebistych ludzi i na mój gust to tych drugich jest znacznie więcej
Czepiasz sieteż alkoholu. Sam piszesz że lubisz se strzelić piwko, wiec o co ci biega? O ilość tego alkoholu? Zapewniam cię że rzadko kiedy da się spotkać coś mocniejszego niż piwko
twoje wypowiedzi to coś w stylu sąsiadka spod trójki mi powiedziała, że jej siostra cioteczna od strony Józka przekazała, zę jej przyjaciółka jeszce z czasów szkoły podstawowej powiedziała...
Co do organizacji to twoim zdaniem czym ma sie ona przejawiać? Bezpieczeństwo, żarcie, sranie i rozrywka - myśle że więcej nie trzeba, a nawet nie wiele da si ewięcej co do organizacji wycisnac. Napisz mi i oświeć mnie co takiego wywyższa łudstok amerykański od polskiego? NIe licząc kapel o których wspomniałeś, bo to akurat uważam za żalosne. Mi nie dane bylo zaznać tego amerykańskiego na własnej skórze (z wiadomych względów), ale znając mentalność hipisów z opowiadań dziadków moich dziadków to musiała być to totalna fazownia i nie sądze by większości tamtych ludzi robiło różnice czy gra perl dżem, czy keli famili (oczywiścei to również jedynie moje domysły, tak jak i to co ty piszesz, wiec mają zerowe stężenie prawdy) Na polskim masz w sprzedaży piwo i nic innego ani na łudstoku, ani w Kostrzynie kupić nie możesz (oczywiście zawsze możesz do szwabów skoczyć, albo kupić/zrobić coś przed wyjazdem)
po raz któryś tam powtarzasz zdanie o pobijaniu rekordu liczebności ludzi. Jeśli sądzisz że to gra jakąkolwiek role to nie wiem co robili tam ci twoi kumple i co takiego nagadali o tej imprezie... Muszą być jakieś pizdy, bo nie potrafie sobie wyobraźić by na takim spędzie możliwe było zaczerpnięcie chwili nudy, czy zgoszknienia na widok zajebiście bawiących się ludzi. Takie spojrzenie w sumie pasowało by do 60-letnich zgorzkniałych pierników. Generalizujesz jakiś niewielki % łudstokowej społeczności na wymiar całości imprezy, bo pamiętaj że wśród 300000 człeków muszą znaleźć sie pojeby, ale też jest i masa zajebistych ludzi i na mój gust to tych drugich jest znacznie więcej
Czepiasz sieteż alkoholu. Sam piszesz że lubisz se strzelić piwko, wiec o co ci biega? O ilość tego alkoholu? Zapewniam cię że rzadko kiedy da się spotkać coś mocniejszego niż piwko
twoje wypowiedzi to coś w stylu sąsiadka spod trójki mi powiedziała, że jej siostra cioteczna od strony Józka przekazała, zę jej przyjaciółka jeszce z czasów szkoły podstawowej powiedziała...
[inwizobol mołd]Jam jest siewcą uśmiechów, a mordy smutne mem gruntem ornym, na którem krzak bananowca owocem nie skąpi[/inwizobol mołd]

