09-16-2005, 04:36 PM
Ja tez bylem... Pierwszy dzien tak sobie,może dlatego że nie lubię punka, a poza tym lało i było zimno i jakoś tak... Znaczy nieciekawie jest padac na twarz jak sie nie ma perspektywy karimaty. Na przyszłość wezmę namiot... A drugiego dnia już lepiej, bo nie padało, zabraliśmy klucz do namiotu i właściciel nas ścigał, a koncerty świetne. Coma fajna, Behemoth (w końcu mój faworyt...) wymiótł, Hunter piękny. To był chyba ostatni koncert Docenta... Przykro. A potem Hey, tylko organizacja... Schodzili 4 razy. I po co była ta końcówka z Hurt?Bez sensu. Ogólnie odlot.
Be right to yourself
Be your own judge...
Be your own judge...

