09-11-2005, 12:41 PM
13 utworów w pigułce - Farbenheit
Cytat:Teraz Rock - wrzesień 2005
Nigdy nie byli na pierwszych stronach gazet. Słuchając ich najnowszej płyty mam wrażenie, że pomaga to w tworzeniu muzyki. Nie mają pokusy, aby ulegać przyzwyczajeniom słuchaczy. Niewątpliwie to jeden ze sposobów na zachowanie artystycznej młodości. Doskonale też słychać na najnowszym albumie grupy - FARBENHEIT, że dźwięki nie wynikły z jakichś tortur w studiu nagrań, że było to spotkanie ludzi, którzy odczuwają radość z grania. W Terrorystanie lider grupy, Wojtek Wojda śpiewa: ... dwudziesty pierwszy wiek, panika i afery / gdzie się nie ruszę, wszę-dzie podsłuch i kamery / a z tego strachu nic dobrego nie wynika / po co się bać, kiedy w duszy gra muzyka. I faktycznie, muzyka FARBEN LEHRE odpędza strach w rytmie dobrych, punkowych melodii. Nie brak też kolejnych dowodów fascynacji reggae i ska. Połączeniem tych wszystkich klimatów jest Pogodna. Można powiedzieć, że to stuprocentowy przebój (w dobrym tego słowa znaczeniu; pojawia się nawet charakterystyczny bridge z wzbogacającym aranżację akordeonowym motywem). To zamiłowanie do coraz bardziej pozytywnych wibracji zdradzają jeszcze wybitnie reggae'owe Kolory i upamiętniający trasę koncertową utwór Punky Reggae Live. Nie ma mowy o rutynie. Numer żartobliwie zatytułowany Hop Hop zawiera coś na kształt melorecytacji i trochę wariacji na winylu, których autorem jest DJ Beny. A współczesnopunkowa odsłona FARBEN LEHRE też może zaskoczyć - i to nawet najwierniejszych fanów zespołu. Zaskoczyć nowym, dynamicznym i selektywnym brzmieniem. Dobrym nawiązaniem do wczesnych płyt jest Pod wiatr. Oprócz tego kawałka równie "głośnymi" fragmentami FARBENHEIT są Szwajcaria i ostatni, tytułowy numer. Mamy też bardzo zgrabnie brzmiącą wersję Kwiatów, z repertuaru Celi Nr 3. Rzecz ma większego kopa niż oryginał. Podobnie jest w przy-padku utworu Siła w nas, który został "pożyczony" od Strajku. Farbenheit to, mimo szokującego zdjęcia na okładce (chyba, że ktoś już zapomniał, co wydarzyło się 11 września...) materiał pozytywno-imprezowy. Nie pozbawiony jednak przekazu polityczno-kontestatorskiego i sporej dawki gorzkiej ironii. To formuła "dwa w jednym", której sposób prezentacji chroni przed nudnym moralizatorstwem. W moim odczuciu FARBENHEIT jest najciekawszą, jak do tej pory, płytą FARBEN LEHRE.

