08-22-2005, 11:18 PM
Tumor czyli Christian Pohl (Blutengel, Terminal Choice, Seelenkrank). prosta ale fajna taneczna muzyka. album wellcome back asshole idzie bardziej w strone techno niz electro-industrialu. mocny, szybki bit bez zbednych wokali i ozdobnikow ale mimo wszystko w, ze tak powiem, "klimacie"
do tanca rewelacja...
edit:
Painslut power electronics, rhythm-industrial z austriackiego steinklang records. brudne dzwieki na granicy noise'u momentami wyraznie zrytmizowane, czasem po prostu bezladnie halasliwe. calosc ogolnie surowa, szorstka, minimalistyczna...
edit#2
Schloss Tegal nazwa tego amerykanskiego duetu pochodzi od podberlinskiej kliniki psychiatrycznej o tej samej nazwie. muzyke ktora tworza mozna z duzym uproszczeniem nazwac dark ambient/industrial, chociaz wypracowali sobie bardzo charakterystyczny i niepowtarzalny styl. potezne dudniace drony, wibrujace, nakladajace sie na siebie dzwieki o roznych (niemalze psychoaktywnych) czestotliwosciach, ozdobione przetworzonymi odglosami (glosy, kosci ludzkie, metal, uderzenia..). calosc tworzy hipnotyczna i przejmujaca mieszanke powalajaca "monolitycznym" brzmieniem troche w stylu Bad Sector.
na zywo tez wypada ciekawie ze wzgledu na wizualizacje (np. wnetrze ludzkiego ciala, kosmos, rozczlonkowywanie owadow) i przede wszystkim siłe dzwieku niedostepną w domu a zminiajaca diametralnie odbior. inaczej sie slucha jak fizycznie czujesz dzwieki i wibrujesz razem z nimi...
na poczatek polecam album Grand Guignol (chyba najbardziej brutalny w wymowie, ale za to najbardziej czytelny)
do tanca rewelacja...
edit:
Painslut power electronics, rhythm-industrial z austriackiego steinklang records. brudne dzwieki na granicy noise'u momentami wyraznie zrytmizowane, czasem po prostu bezladnie halasliwe. calosc ogolnie surowa, szorstka, minimalistyczna...
edit#2
Schloss Tegal nazwa tego amerykanskiego duetu pochodzi od podberlinskiej kliniki psychiatrycznej o tej samej nazwie. muzyke ktora tworza mozna z duzym uproszczeniem nazwac dark ambient/industrial, chociaz wypracowali sobie bardzo charakterystyczny i niepowtarzalny styl. potezne dudniace drony, wibrujace, nakladajace sie na siebie dzwieki o roznych (niemalze psychoaktywnych) czestotliwosciach, ozdobione przetworzonymi odglosami (glosy, kosci ludzkie, metal, uderzenia..). calosc tworzy hipnotyczna i przejmujaca mieszanke powalajaca "monolitycznym" brzmieniem troche w stylu Bad Sector.
na zywo tez wypada ciekawie ze wzgledu na wizualizacje (np. wnetrze ludzkiego ciala, kosmos, rozczlonkowywanie owadow) i przede wszystkim siłe dzwieku niedostepną w domu a zminiajaca diametralnie odbior. inaczej sie slucha jak fizycznie czujesz dzwieki i wibrujesz razem z nimi...
na poczatek polecam album Grand Guignol (chyba najbardziej brutalny w wymowie, ale za to najbardziej czytelny)

