08-17-2005, 10:39 PM
Nie o Ciebie, Nevermore, mi chodziło, tylko o sprowokowanie agregata wyżej.
Cholera jasna, już napisałem wcześniej że Deep Purple moim zdaniem brzmią archaicznie, bo po prostu nie mieli ani tyle energii, co Led Zeppelin, ani takiej ciężkości, co chociażby Black Sabbath (choć oni po "Paranoid" też zaczęli być wtórni).
Po drugie, Blackmore to kawał zarozumiałego, zadufanego i zbyt pewnego swoich umiejętności typa (gdzie mu tam do Page'a, Gilmoura, Hendrixa, Hacketta czy Frippa), który miał zbyt duże mniemanie o swoich umiejętnościach. Co z tego, że techniką może i brylował. Ale talentu kompozytorskiego fortuna mu poskąpiła. Nie wystarczy zagrać dwóch rajcownych riffów i jednej świetnej solówki.
Po trzecie, poza ich największymi przebojami, wszystkie ich utwory brzmią dla mnie cholernie podobnie. I jedzie od nich starością na kilometr i moim zdaniem daleko im do Wishbone Ash, czy Led Zeppelin. Nawet mój ojciec dziś nie może ich słuchać.
OBIEKTYWNIE to Made in Japan jest jedną z najlepszych koncertówek. OBIEKTYWNIE to Purple mieli ogromny wkład w heavy-metal (którego nie słucham), ale SUBIEKTYWNIE to dla mnie ich muzyka to staroć, obrastający kurzem, jak ich płyty na moim strychu.
Do porozumienia nie dojdziemy, bo preferuję rock, a Ty (podejrzewam) metal. No i tyle, raczej wątpię po Twym ostatnim poście żebyś wysilił się na sensowne argumenty
Cholera jasna, już napisałem wcześniej że Deep Purple moim zdaniem brzmią archaicznie, bo po prostu nie mieli ani tyle energii, co Led Zeppelin, ani takiej ciężkości, co chociażby Black Sabbath (choć oni po "Paranoid" też zaczęli być wtórni).
Po drugie, Blackmore to kawał zarozumiałego, zadufanego i zbyt pewnego swoich umiejętności typa (gdzie mu tam do Page'a, Gilmoura, Hendrixa, Hacketta czy Frippa), który miał zbyt duże mniemanie o swoich umiejętnościach. Co z tego, że techniką może i brylował. Ale talentu kompozytorskiego fortuna mu poskąpiła. Nie wystarczy zagrać dwóch rajcownych riffów i jednej świetnej solówki.
Po trzecie, poza ich największymi przebojami, wszystkie ich utwory brzmią dla mnie cholernie podobnie. I jedzie od nich starością na kilometr i moim zdaniem daleko im do Wishbone Ash, czy Led Zeppelin. Nawet mój ojciec dziś nie może ich słuchać.
OBIEKTYWNIE to Made in Japan jest jedną z najlepszych koncertówek. OBIEKTYWNIE to Purple mieli ogromny wkład w heavy-metal (którego nie słucham), ale SUBIEKTYWNIE to dla mnie ich muzyka to staroć, obrastający kurzem, jak ich płyty na moim strychu.
Do porozumienia nie dojdziemy, bo preferuję rock, a Ty (podejrzewam) metal. No i tyle, raczej wątpię po Twym ostatnim poście żebyś wysilił się na sensowne argumenty

