08-15-2005, 09:48 AM
LZ dla mnie to przede wszystkim racjowne riffy Page'a i wycie Planta. Wiem, że zespół, jest świetny, wielki i ponadczasowy (IMO najbardziej się broni po latach spośród wszystkich "dinozaurów"), ale jego albumów nie potrafię teraz słuchać w całości (ze względu na tego drugiego;) ), jedynie pojedyncze piosenki. Zestarzałem się :P
Co do moich faworytów, to może Was zaskoczę, ale "Achilles last stand" z "Presence". Dziesięciominutowa jazda (fajne zagrywki Page'a, rewelacyjny początek i zakończenie, ambitny jak na LZ tekst- niestety, tym nie grzeszyli specjalnie ;))
Najlepszych mym zdaniem utworów Zeppelinów ("Kashmir", "No Quarter") wcale nie ma w lekturze obowiązkowej (I, II, III, IV) ;)
Insze ulubione: "Heartbreaker", "Whole lotta love", "Communication Breakdown" - ze względu nas świetne riffy, lubię też ich folkową twórczość (np. "Going to California", "Bron-Y-Aur stomp" - trudne są nazwy walijskich miejscowości;)). Aha, jeszcze ten, no, jak on się tam zwał.. "Stairway to heaven" ? ;)
Co do moich faworytów, to może Was zaskoczę, ale "Achilles last stand" z "Presence". Dziesięciominutowa jazda (fajne zagrywki Page'a, rewelacyjny początek i zakończenie, ambitny jak na LZ tekst- niestety, tym nie grzeszyli specjalnie ;))
Najlepszych mym zdaniem utworów Zeppelinów ("Kashmir", "No Quarter") wcale nie ma w lekturze obowiązkowej (I, II, III, IV) ;)
Insze ulubione: "Heartbreaker", "Whole lotta love", "Communication Breakdown" - ze względu nas świetne riffy, lubię też ich folkową twórczość (np. "Going to California", "Bron-Y-Aur stomp" - trudne są nazwy walijskich miejscowości;)). Aha, jeszcze ten, no, jak on się tam zwał.. "Stairway to heaven" ? ;)

