08-13-2005, 03:26 PM
Slayer - bogowie nie inaczej. Pamiętam jak kiedyś dawno (druga połowa lat 80-tych) za szczeniackich czasów kumpel "traszer" (ja wtedy byłem na etapie Ironów) rzekł - stary - Slayer to nie kapela, Slayer to religia - i po pewnym czasie przyznałem mu rację.
PS. Z ostatniego koncertu w Stodole przywiozłem piórko Kerry Kinga
Kiedyś byłby to mój fetysz i w ogóle umarłbym ze szczęścia, ale teraz też mam qpe radochy
PS. Z ostatniego koncertu w Stodole przywiozłem piórko Kerry Kinga
Kiedyś byłby to mój fetysz i w ogóle umarłbym ze szczęścia, ale teraz też mam qpe radochy

