08-13-2005, 02:59 PM
Hmm zastanawiam się czemu się śmiać ze Smaszingów ??? Rozumiem że fan Death może polewać np. z Bon jovi, ale Smashing Pumpkins to tak uduchowiona, przepełniona artyzmem i swoistym klimatem muzyka, że nawet gdy komus nie siada wokal Corgana to i tak kapela zasługuje na szacunek. Jej dokonania od emanujacej mlodzienczą energią Gish, poprzez wspaniałe i rockowe Siamese Dreams, genialne i wszechstronne Mellon Collie, ponure Adore i dziwaczną Machinę to przekrój przez to co w rockowej muzie najlepsze. Mamy tu kawałki ostrego czadu, z brutalnymi gitarami i spazmatycznym wrzaskiem (Disconnect), wyciskajace łzy ballady (Disarm), nastrojowe obrazy muzyczne (Tonight Tonight), radosne rockowe granie (Today) czy rozbudowane Crimsonowskie wręcz suity (Porcelina...). Słowo daję że kapeli o bardziej zróżnicowanych kawałkach nie słyszałem. Szacunek dla imć Corgana, jakimkolwiek egocentrykiem by nie był. Tak kapela to nie tylko muzyka, to swoisty świat...

