08-07-2005, 05:00 PM
Kamael napisał(a):Heh, no faktycznie, troszkę cię źle zrozumiałem. Interpol to bardzo dobry zespół - zgadzam się z toba w pełni. Płytę Razorlight przesłuchałem i zrobiła na mnie takie samo wrażenie, jak płyty The Strokes. Natomiast The Kills... na mój gust - kiepścizna. A The Black Keys... nie słyszałem. Mógłbyś mi polecić którąś z ich płyt?Quostek napisał(a):The Strokes, The Razor -cośtam, The Money Suzuki - to jest surowy, garażowy rock? Nie bądź śmieszny, koleś.Jeśli jako przykład garażowego rocka daszej właśnie te zespoły, to gratuluję. Miałem na myśli inne kapele. Nie ja, a Ty o śmieszność w tym momencie się ocierasz. Wydaje mi się, że w swoim poście napisanym bodaj 14 lipca jasno sprawę rozgraniczyłem.
Ale dobra, może też wyrażę swoję stanowisko w stosunku do tych, które podałeś...
The Strokes - zespół jak dla mnie nic muzycznie nie prezentujący i tu się zgadzam; The Money Suzuki - pierwsze słyszę mówiąc szczerze, na szerszą skalę w ogóle zespół nie znany; Razorlight? Płyta "Up All Night" - typowa dla tzw. "new rock revolution". Moim zdaniem udana. Mam rozumieć, że przesłuchałeś całość, że tak ostro ją krytykujesz (skoro nie pamiętasz nawet nazwy śmiem wątpić)?
Cytat:surowego, garażowego rocka to gra No Means No. No, ale jeśli masz jakieś argumenty przeciw... tak jak mówię - jedyni z tej fali, których można słuchać, to White Stripes. A już szczyt wszystkiego to The Others - oni w ogóle grają muzykęTak jak napisałem - przyczepiłeś się tak tego mojego określenia, a nawet nie masz pojęcia o jakich ja zespołach mówię.Jestem ciekaw, jak zargumentujesz to, że te kapelki grają surowego, garażowego rocka. Czekam.
The White Stripes - jeśli przesłuchałeś wszystkie ich płyty (szczególnie te pierwsze), to chyba zauważyłeś, że muzyka jest surowa, niezbyt złożona i brzmienie jest dość specyficzne. W tym samym czasie kiedy wydali płytę "Elephant" swój debiut miał zespół The Kills płytą "Keep On Your Meanside", nowa - "No Wow" brzmi podobnie (podobnie jak i TWS kapela dwuosobowa, z tym, że perkusja, to automat). Trzeci zespół - Black Keys, płyta "Thickfreak", którą znam i z przyjemnością słucham.
Polecam przesłuchać, o taką muzykę mi chodziło kiedy pisałem o "surowej i garażowej".
Ty Wypisujesz zespoły typowe dla ogólnie przyjętej "new rock revolution". Zaznaczam, że na ten nurt mam inne spojrzenie niż prasa i często zaliczam do niego zespoły pokroju Interpolu (również polecam przesłuchać - dwie płyty, słychać, że duże wrażenie na muzykach wywarła twórczość Joy Division), który z pozoru może do "new rock revolution" nie należeć, a do szeroko pojętego pojęcia "indie rock". W sumie może powinienem mówić właśnie o tym gatunku...
Co do The Others, The Strokes ja się w pełni z Tobą zgadzam - jest to marne i jest więcej kapel, w tej tak klasycznie pojmowanej przez media rockowej rewolucji, podobnych, które grają równie słabo. Natomiast jest też w tym nurcie, przynajmniej dla mnie, kilka kapel dobrych.
Haha, wiecie kto to jest? To jest najlepszy wokal na swiecie


Jestem ciekaw, jak zargumentujesz to, że te kapelki grają surowego, garażowego rocka. Czekam.