07-31-2005, 06:44 PM
zbysz_ napisał(a):Wokal podoba mi się bardzo (bo lubie taki krzykliwy) a co do ich grania to rzeczywiście nie zawsze jest najlepsze. Ale w tą muzykę trzeba się wczóć nie można jej brać powierzchownie.
Ale nie przesadzajmy, mogę zebrać kilku chłopa mających jakiekolwiek pojęcie o instrumentach, wypić z nimi zgrzewke browarów, posłuchać kilku płyt angielskich post punkowych grup, i po pijaku spróbować nagrać je od nowa z bełkoczącym, drącym się wokalem, po czym w domu dodać do tego troche sampli zrobionych na Atari ST, po czym zrobić troche medialnego szumu... i cool kids of death gotowe
Po prostu oni osiągneli sukces, bo grają muzykę, której u nas wcześniej prawie nikt nie grał i nie słuchał. A w Anglii gra się tak - ze znacznie lepszym skutkiem - od końca lat siedemdziesiątych.
KelThuz napisał(a):estem pieprzonym fanatykiem ATARI, zwalczam amigowców od roku 1989. Amigowcy to plaga świata, lewica wśród komputerowców, no i oczywiście skrajne pedalstwo

