07-22-2005, 03:14 PM
Hmm.. to ja miałem kiedyś ciekawy sen...źle świadczy o mojej psychice. Śnił mi się jakoś tak zeszłego lata, ale takich rzeczy się nie zapomina
No więc we śnie terroryści wysadzili biały dom
bombą atomową
, całe wschodnie wybrzeże US-raju zniszczone i w ogóle tragedia. Następnym celem był, uwaga... Belweder
No i czekamy całą rodzinką w domu na falę uderzeniową, ale jakoś fartem podmuch był tu mały (mieszkam koło Kraka), tylko dom przewrociło na bok i wyrwało z fundamentów
. Poza tym porobiły się tu jakieś wąwozy, takie małe wodospady, rzeka jakaś... i zgadnijcie - płyniemy tym przewróconym domem
, aż dopłynęliśmy do czegoś w rodzaju kanionu Kolorado
- tam się zatrzymaliśmy i wysiedliśmy - i jest taka przełęcz niby, nad urwiskiem jakimś, w ogóle widoki piękne, prawie zero roślin, no pustkowie, to idziemy drogą. A tam - patrol: trzech gostków w zbrojach, z mieczami itd
to jakoś się z nimi zabraliśmy i doszliśmy do jakiegoś spróchniałego sporego drzewa, a raczej jego szczątków, tak, że można było wejść do środka... to było wieczorem, i podsłuchałem tam dwóch gości w czarnych płaszczach mówiących coś o przebudzonym czarnym smoku, i o tym że mają smocze jajo i o panowaniu nad światem
- potem się obudziłem. Najgorsze jest to, że wcale nie zmyślam - naprawdę mam taką pooraną wyobraźnię
Za dużo RPG
No więc we śnie terroryści wysadzili biały dom
bombą atomową
, całe wschodnie wybrzeże US-raju zniszczone i w ogóle tragedia. Następnym celem był, uwaga... Belweder
No i czekamy całą rodzinką w domu na falę uderzeniową, ale jakoś fartem podmuch był tu mały (mieszkam koło Kraka), tylko dom przewrociło na bok i wyrwało z fundamentów
. Poza tym porobiły się tu jakieś wąwozy, takie małe wodospady, rzeka jakaś... i zgadnijcie - płyniemy tym przewróconym domem
, aż dopłynęliśmy do czegoś w rodzaju kanionu Kolorado
- tam się zatrzymaliśmy i wysiedliśmy - i jest taka przełęcz niby, nad urwiskiem jakimś, w ogóle widoki piękne, prawie zero roślin, no pustkowie, to idziemy drogą. A tam - patrol: trzech gostków w zbrojach, z mieczami itd
to jakoś się z nimi zabraliśmy i doszliśmy do jakiegoś spróchniałego sporego drzewa, a raczej jego szczątków, tak, że można było wejść do środka... to było wieczorem, i podsłuchałem tam dwóch gości w czarnych płaszczach mówiących coś o przebudzonym czarnym smoku, i o tym że mają smocze jajo i o panowaniu nad światem
- potem się obudziłem. Najgorsze jest to, że wcale nie zmyślam - naprawdę mam taką pooraną wyobraźnię
Za dużo RPG
Więc dochodzimy do konkluzji, iż ewenement jest ewidentnym paradoksem konstruktywnej rekapitulacji skolidowanej na adekwatnych arkanach pryncypialnej dystrybucji.

