07-22-2005, 01:23 AM
Green Day nawet nawet... no i jak sie pare razy przeslucha Americana, to moze sie podobac. Chociaz nigdy nie myslalem, ze amerykanski pop-punk moze sie podobac
. No i plyta to przede wszystkim spojna calosc i zeby do konca pojac sens, to pasuje wlasnie caly album znac, a nie tylko single (jak ja nie lubie tego slowa). I nawet jesli traci komercha, to oby wiecej takiej
A poza tym nawet mojemu kumplowi, true metalowi w miare podeszlo - znaczy, cos w Green Dayu jest (pewnikiem - diabeł
)
. No i plyta to przede wszystkim spojna calosc i zeby do konca pojac sens, to pasuje wlasnie caly album znac, a nie tylko single (jak ja nie lubie tego slowa). I nawet jesli traci komercha, to oby wiecej takiej
A poza tym nawet mojemu kumplowi, true metalowi w miare podeszlo - znaczy, cos w Green Dayu jest (pewnikiem - diabeł
)
Więc dochodzimy do konkluzji, iż ewenement jest ewidentnym paradoksem konstruktywnej rekapitulacji skolidowanej na adekwatnych arkanach pryncypialnej dystrybucji.

