07-14-2005, 03:41 PM
Mam do tego zespołu ogromny sentyment... Byli jedną z moich najwcześniejszych fascynacji. Zaczęło się od tego, że usłyszałem "California uber alles". Kawałek powalił mnie na kolana, puszczałem go sobie na okrągło. Później zdobyłem wszystkie możliwe nagrania i katowałem do oporu.
Najbardziej lubię "Fresh fruit for rotting vegetables" oraz "Give convience or give me death". W odpowiednich dawkach odpowiada mi totalnie odjazdowy klimat "Frankenchrist". Nie przekonałem się za to nigdy do "Plastic surgery disasters", ani do "In god we trust inc."
Podoba mi się, że dają czadu, a zarazem mają w sobie coś podpadającego pod psychodelę (w luźnym tego słowa znaczeniu). Biafra tworzył jedyną w swoim rodzaju atmosferę- swoimi pojechanymi tekstami i głosem, hmmm... szaleńca? No i ta gitara...
Ostatnio rzadziej słucham, ale wielki respekt dla Kennedysów. Jakbym się z nimi nie zetknął, to nie zetknąłbym się z dobrą muzyką.
Najbardziej lubię "Fresh fruit for rotting vegetables" oraz "Give convience or give me death". W odpowiednich dawkach odpowiada mi totalnie odjazdowy klimat "Frankenchrist". Nie przekonałem się za to nigdy do "Plastic surgery disasters", ani do "In god we trust inc."
Podoba mi się, że dają czadu, a zarazem mają w sobie coś podpadającego pod psychodelę (w luźnym tego słowa znaczeniu). Biafra tworzył jedyną w swoim rodzaju atmosferę- swoimi pojechanymi tekstami i głosem, hmmm... szaleńca? No i ta gitara...
Ostatnio rzadziej słucham, ale wielki respekt dla Kennedysów. Jakbym się z nimi nie zetknął, to nie zetknąłbym się z dobrą muzyką.
"Przemoc jest najwyższą formą sztuki"

