06-16-2005, 06:43 PM
Patrzę na błękit nieba,
tak często zakryty przez chmury perspektyw.
Muszę się napatrzeć, nakarmić zmysły,
które wyczekują na najmniejszy promień słońca,
tego słabego i pozbawionego blasku,
nie pozbawionego jednak nadziei..
Szukam też pocieszenia w gwiazdach
które potrafią kłamać,
ukazując świat przez swój pryzmat.
Czekam na ich kłamstwa
nocami i dniami wyczekuję ich objawieniaâŚ
Fatalne uzależnienieâŚ
Kiedyś odnajdę spokójâŚ
Odstawię na bok niebo, gwiazdy i słońce..
Nie będę potrzebował już ich pocieszenia..
Bo wreszcie znajdę ukojenieâŚ
Lecz teraz znów patrzę na błękit niebaâŚ
tak często zakryty przez chmury perspektyw.
Muszę się napatrzeć, nakarmić zmysły,
które wyczekują na najmniejszy promień słońca,
tego słabego i pozbawionego blasku,
nie pozbawionego jednak nadziei..
Szukam też pocieszenia w gwiazdach
które potrafią kłamać,
ukazując świat przez swój pryzmat.
Czekam na ich kłamstwa
nocami i dniami wyczekuję ich objawieniaâŚ
Fatalne uzależnienieâŚ
Kiedyś odnajdę spokójâŚ
Odstawię na bok niebo, gwiazdy i słońce..
Nie będę potrzebował już ich pocieszenia..
Bo wreszcie znajdę ukojenieâŚ
Lecz teraz znów patrzę na błękit niebaâŚ

