06-15-2005, 05:17 PM
Mnóstwo takich ludzi istnieje, ale w podstawówce, jak byłem jeszcze mały, słodki i niezarozumiały, w mojej klasie był taki gościu, co kolorował nieustannie.
Pamiętam, że kiedyś opowiadał, że kobieta mieszkająca koło ich działki skręciła kark jego kotce. Jak już się pewnie domyślacie
rodzice gościa podali ją do sądu i ta zaplacila im iles tam odszkodowania. A, no i on przedstawiał tą historyjkę na lkci biologii.
Poźniej specjalnie zapytałem go o to przy jego rodzicach i zaczął sie platac, po czym stwierdzil, ze to nieprawda i ze on nic takiego nie mowil tylko ze mowil to Filip (inny, Bogu ducha winny dzieciak z klasy).
Pamiętam, że kiedyś opowiadał, że kobieta mieszkająca koło ich działki skręciła kark jego kotce. Jak już się pewnie domyślacie
rodzice gościa podali ją do sądu i ta zaplacila im iles tam odszkodowania. A, no i on przedstawiał tą historyjkę na lkci biologii.Poźniej specjalnie zapytałem go o to przy jego rodzicach i zaczął sie platac, po czym stwierdzil, ze to nieprawda i ze on nic takiego nie mowil tylko ze mowil to Filip (inny, Bogu ducha winny dzieciak z klasy).

