06-11-2005, 05:53 PM
anty-amerykańców darzę równie wielką pogardą, jak pro-amerykańskich oszołomów
Fakty są takie: od początku objęcia prezydentury przez Roosevelta (żyda, prawdziwe nazwisko Rosenfeld), USA weszło pod wpływ działania cywilizacji żydowskiej (odsyłam do Konecznego), czego momentalnym wyrazem było wprowadzenie faszystowsko-socjalistycznego "Nowego Ładu", by "uratować" kraj od Wielkiego Kryzysu (wynik również socjalistycznego grzebania w gospodarce w czasie poprzedzającym I WŚ). Od tamtej pory lawina socjalizmu zaczęła zalewać ten kraj "wolnych i odważnych". O ile gospodarka pozostała wolnorynkowa (ale tylko w obrębie USA, a potem całej Ameryki), to życie społeczne zostało poddane ogromnym ograniczeniom, których szczytem jest to, co wydarzyło się po 11 września. Pod przykrywką walki z terrorem, wdrożono zwyczajnie państwo policyjne i zawieszono Konstytucję USA.
W gospodarce amerykańskiej rządzą korporacje, współpracujące z rządem, i prowadzące za jego błogosławieństwem ekspansję na inne terytoria, podczas gdy wymiana handlowa innych krajów z USA jest mocno ograniczana - rynek wewnętrzny jest chroniony przez interwencje państwowe. Jest to ustrój faszystowsko-korporacjonistyczny, a nie kapitalistyczny. Zresztą kapitalizm kończy się wtedy, kiedy powstaje bank centralny, mający monopol na podaż pieniądza. Tak to wygląda.
Wszystko inne jest już tylko działaniem wtórnym, wynikającym z wcześniejszych. Nic mnie nie dziwi obecnie.
Fakty są takie: od początku objęcia prezydentury przez Roosevelta (żyda, prawdziwe nazwisko Rosenfeld), USA weszło pod wpływ działania cywilizacji żydowskiej (odsyłam do Konecznego), czego momentalnym wyrazem było wprowadzenie faszystowsko-socjalistycznego "Nowego Ładu", by "uratować" kraj od Wielkiego Kryzysu (wynik również socjalistycznego grzebania w gospodarce w czasie poprzedzającym I WŚ). Od tamtej pory lawina socjalizmu zaczęła zalewać ten kraj "wolnych i odważnych". O ile gospodarka pozostała wolnorynkowa (ale tylko w obrębie USA, a potem całej Ameryki), to życie społeczne zostało poddane ogromnym ograniczeniom, których szczytem jest to, co wydarzyło się po 11 września. Pod przykrywką walki z terrorem, wdrożono zwyczajnie państwo policyjne i zawieszono Konstytucję USA.
W gospodarce amerykańskiej rządzą korporacje, współpracujące z rządem, i prowadzące za jego błogosławieństwem ekspansję na inne terytoria, podczas gdy wymiana handlowa innych krajów z USA jest mocno ograniczana - rynek wewnętrzny jest chroniony przez interwencje państwowe. Jest to ustrój faszystowsko-korporacjonistyczny, a nie kapitalistyczny. Zresztą kapitalizm kończy się wtedy, kiedy powstaje bank centralny, mający monopol na podaż pieniądza. Tak to wygląda.
Wszystko inne jest już tylko działaniem wtórnym, wynikającym z wcześniejszych. Nic mnie nie dziwi obecnie.

