06-11-2005, 12:20 PM
Ja czasem ściągam jakieś kompletnie niedostępne rzeczy... ale mp3 są troche, hmm nuiebezpieczne... bo:
Szukając czegoś na Emulu, łatwo odkryć, że łatwiej ściągnąć całą dyskografie, niż pojedynczy LP, i potem ludziki mają na dysku 2000 płyt, źle opisanych, niekompletnych, ale mają to gdzieś bo 75% z nich ANI RAZU W CAŁOŚCI NIE PRZESŁUCHALI! Szczerze współczuje ludziom, którzy nie znają uczucia rozpakowywania CD, tego uczucia kiedy płytka po raz pierwszy dobiega do końca, i włącza się "repeat"... to 1000 razy lepsze niż dorzucanie kolejnych mp3 do Winapmpa, naprawdę. Zresztą dla mnie płyta to nie tylko zbiór 10 - 11 kawałków, ale też okładka, książeczka, takie rzeczy...
I właśnie tu wychodzi ta subtelna granica między pożyczaniem i przegrywaniem a ściąganiem mp3 - żeby coś przegrać, trzeba się troszkę namęczyć, włożyć jakiś wysiłek, żeby coś zdobyć... a nie "search" "download" i za 3 godzinki mamy album...
Szukając czegoś na Emulu, łatwo odkryć, że łatwiej ściągnąć całą dyskografie, niż pojedynczy LP, i potem ludziki mają na dysku 2000 płyt, źle opisanych, niekompletnych, ale mają to gdzieś bo 75% z nich ANI RAZU W CAŁOŚCI NIE PRZESŁUCHALI! Szczerze współczuje ludziom, którzy nie znają uczucia rozpakowywania CD, tego uczucia kiedy płytka po raz pierwszy dobiega do końca, i włącza się "repeat"... to 1000 razy lepsze niż dorzucanie kolejnych mp3 do Winapmpa, naprawdę. Zresztą dla mnie płyta to nie tylko zbiór 10 - 11 kawałków, ale też okładka, książeczka, takie rzeczy...
I właśnie tu wychodzi ta subtelna granica między pożyczaniem i przegrywaniem a ściąganiem mp3 - żeby coś przegrać, trzeba się troszkę namęczyć, włożyć jakiś wysiłek, żeby coś zdobyć... a nie "search" "download" i za 3 godzinki mamy album...
KelThuz napisał(a):estem pieprzonym fanatykiem ATARI, zwalczam amigowców od roku 1989. Amigowcy to plaga świata, lewica wśród komputerowców, no i oczywiście skrajne pedalstwo

