05-21-2005, 02:07 PM
To ja mam coś z życia mojego: razu pewnego, a było to daaaaaawano, bo jeszcze w gimnazjum, pożyczyłem od kumpla zeszyt z fizyki. No i sobie czytam co tam jest, a tam taki kwiatek: "spadanie sfobodne", a dwie strony dalej "fszehśfiat jest nieskończony"...
.
A już rekord pobił inny mój znajomek, również w gimnzajum, który w trakcie lecji histori podszedł do tablicy i mówi do faceta od histy: "może mi pan coś powiedzieć? jak się pisze kwiatek? <w tym momencie bierze kredę i pisze> kfiatek czy kwiatek?
. A już rekord pobił inny mój znajomek, również w gimnzajum, który w trakcie lecji histori podszedł do tablicy i mówi do faceta od histy: "może mi pan coś powiedzieć? jak się pisze kwiatek? <w tym momencie bierze kredę i pisze> kfiatek czy kwiatek?
"Marysia mała pierdolca miała, pierdolca jasnego jak śnieg.
Gdziekolwiek biegła Marysia mała, pierdolec rozsadzał jej łeb..."
Gdziekolwiek biegła Marysia mała, pierdolec rozsadzał jej łeb..."


