05-02-2005, 09:42 PM
...wystarczy że od czasu do czasu wyciągam z dołka (hm.. kopalni) moją najlepszą kumpelę. I też były czasem teksty o samobójstwie.
Nie, nie wrzeszczałam. Ja nie krzyczę, jeżeli nie muszę. Po prostu w momentach krytycznych najspokojniej pytam i słucham odpowiedzi. I kiedy w takich momentach człowiek zdaje sobie sprawę, ile rzeczy jeszcze może mu się zdarzyć, to myśl o samobójstwie natychmiast ucieka. Sama jestem zdecydowanie NIE dla samobójstwa. Czemu? Bo to ucieczka przed życiem, najprostrze wyjście. Haczyk tylko jest taki, że cofnąć się trudno. Kilka razy odwiedziłam "kopalnię" i podniosłam się. I teraz wciąż staram się ciągnąć w górę, a przeciwności i kłody pod nogami po prostu mam głęboko gdzieś. Nikt nie mówił że będzie łatwo. I nie jest. Nie jestem idealistą, patrzę na świat realnie. I wiem, że jeżeli czegość chcemy, to proszenie wiele nie da, po prostu trzeba przestać smęcić i wziąść się do roboty. I to w sumie tyle.
Aha, szlag mnie trafia, jak widzę osoby ze sznytami na rękach "bo to takie mroczne i gotyckie" albo dlatego, że "się będę buntował/a bo mi coś nie pasuje". Takim to tylko podejść i strzelić w pysk. No cóż, kończę te wywody... a Wy róbcie co chcecie - w zasadzie to Wasze życie i sami je sobie zwalicie.
Nie, nie wrzeszczałam. Ja nie krzyczę, jeżeli nie muszę. Po prostu w momentach krytycznych najspokojniej pytam i słucham odpowiedzi. I kiedy w takich momentach człowiek zdaje sobie sprawę, ile rzeczy jeszcze może mu się zdarzyć, to myśl o samobójstwie natychmiast ucieka. Sama jestem zdecydowanie NIE dla samobójstwa. Czemu? Bo to ucieczka przed życiem, najprostrze wyjście. Haczyk tylko jest taki, że cofnąć się trudno. Kilka razy odwiedziłam "kopalnię" i podniosłam się. I teraz wciąż staram się ciągnąć w górę, a przeciwności i kłody pod nogami po prostu mam głęboko gdzieś. Nikt nie mówił że będzie łatwo. I nie jest. Nie jestem idealistą, patrzę na świat realnie. I wiem, że jeżeli czegość chcemy, to proszenie wiele nie da, po prostu trzeba przestać smęcić i wziąść się do roboty. I to w sumie tyle.
Aha, szlag mnie trafia, jak widzę osoby ze sznytami na rękach "bo to takie mroczne i gotyckie" albo dlatego, że "się będę buntował/a bo mi coś nie pasuje". Takim to tylko podejść i strzelić w pysk. No cóż, kończę te wywody... a Wy róbcie co chcecie - w zasadzie to Wasze życie i sami je sobie zwalicie.
Paszkwil (wł. pasquillo) to utwór literacki, często anonimowy lub publikowany pod pseudonimem, skierowany przeciw konkretnej osobie, ośmieszający ją w sposób oszczerczy i obelżywy.


