04-07-2005, 06:55 PM
hehe... ja raz lece na przeciwnika i miałem tak bombowe rzuty że walnąłem sie toporkami w łeb i straciłem przytomność
... innym razem zacząłem z kumplem rozkręcać biznes, dążyliśmy do założenia swojej prywatnej karczmy ale niestety sie nie udało
.... no i jak gramy to zawsze (w realu) mam miecz i musze (oczywiście przez przypadek) coś rozwalić kumplowi
... innym razem zacząłem z kumplem rozkręcać biznes, dążyliśmy do założenia swojej prywatnej karczmy ale niestety sie nie udało
.... no i jak gramy to zawsze (w realu) mam miecz i musze (oczywiście przez przypadek) coś rozwalić kumplowi
Niektórzy rodzą sie dla słodkiej rozkoszy. Inni dla nieskończonej nocy.

