03-23-2005, 11:04 AM
The_hanged_man napisał(a):A teraz małe opowiadanie:
Jde se do składu kupić se szneka z glancem, a tu nimom bejmów. No to co Juchta !!! Sklepikara na to " łe jery!" A ja fyram z tamtąd. Heksa jedna mnie ino jednak kamlotem w bryle pizgneła tak, że biniola mi nabiła. Gamuła mnie jednak nie chwyciła i uciekłem. A w sznyce i tak same fafoły były ,a obkład jakiś lewy. To
ćpnąem to w cholere i polazłem dalej .
Opowiastka bez sensu ale gware mam fajną nie ???
Hmm,z tego co zrozumiałem to w tym opowiadaniu chodzi o to,ze:
POszedłeś kupić drożdżówkę,ale nie miałęś kasy,wiec ją ukradłęs

Sklepikarka zaczełą się drzeć,Ty zacząłeś uciekać,ona Cię za to trafiłą kamieniem i nabiłą guza.
Ale mimo wszystko nie dorwała Cię i uciekłeś....
Ale drożdżowka jakas niedobra i wogle więc ja wyrzuciłeś i poszedłęś dalej.....

Trochę to bez sensu,ale ja mniej wiecej tak odebrałem ten tekst

