02-21-2005, 04:36 PM
mnie osobiscie smieszy ten caly cyrk wokol Cobaina...ani nie mial jakiego specialnego glosu,niczego...kolo sie zabil i juz robia z niego boga...tylu wspanialych artystow popelnilo samobojstwo jak np.Mike Hutchence z INXS i co nie robia z niego jakiegos bozka...nie wiadomo co...jak ja widze dziewczyny u nas w szkole chodzace z koszulkami Nirvany i uwazajace sie za niewiadomo jakie "metalowy"to mam dosc!sluchaja Cobaina i mysla ze sa niewiadomo jak zbuntowane itp(wiem,juz to ktos napisal)Dla mnie jest to poprostu jakas brednia...

