03-06-2008, 03:38 PM
hoGdogiem, jeśli łaska. Hotdogiem staję się tylko w Noc Świętojańską.
Jak się dowiedziałem, że w kultowej powieści I am Legend główną rolę gra Wilhelm Kowalski, to mnie osłabiło. To tak, jakby celowo scenarzysta olał wszystkie opisy w książce. Zakończenie też ma film amerykańskie do zrzygania. I nie tłumaczy tytułu, w zasadzie. Film do oglądnięcia, ale oczekiwałem czegoś głębszego, na miarę mathesona. Na przykład ekranizacja 'Pachnidła' w ogóle mi nie przeszkadzała, uważam ją za bardzo udaną.
Po prostu Jankeski patos jest bardziej jak mentos. Połączysz go z Colą i robi się brązowa fontanna. Za to z browarem nie smakuje...
Jak się dowiedziałem, że w kultowej powieści I am Legend główną rolę gra Wilhelm Kowalski, to mnie osłabiło. To tak, jakby celowo scenarzysta olał wszystkie opisy w książce. Zakończenie też ma film amerykańskie do zrzygania. I nie tłumaczy tytułu, w zasadzie. Film do oglądnięcia, ale oczekiwałem czegoś głębszego, na miarę mathesona. Na przykład ekranizacja 'Pachnidła' w ogóle mi nie przeszkadzała, uważam ją za bardzo udaną.
Po prostu Jankeski patos jest bardziej jak mentos. Połączysz go z Colą i robi się brązowa fontanna. Za to z browarem nie smakuje...


